Dam radę.


Cześć.

Dziś wyjątkowo pracowałam rano, od siódmej do czternastej. Wstałam o szóstej bez większych problemów. Jacek zawiózł mnie do pracy. Po około dwudziestu minutach miałam ochotę zadzwonić do niego i niech mnie cholera jasna odbierze, bo ja chcę do łóżka, bo nie dam rady. Ale słabe wymówki co? Pomyślałam, że jak do dziewiątej nic się nie zmieni, to naprawdę wrócę do domu. Poszłam do pewnej pani. Pomagałam jej się ubrać, załatwić poranną toaletę, zejść na śniadanie. Nagle w czasie pomocy przy ubieraniu, stała się bardzo agresywna. Stwierdziła, że chcę ją zabić. Pierwszy raz trafiła mi się taka sytuacja. Wezwałam więc pomoc, ale w tym czasie ta pani uderzyła mnie w głowę. Świetnie, pomyślałam. Co teraz? Nim pomoc nadeszła udało mi się jakoś złagodzić sytuację. Miałam dość i chciałam wrócić do domu!

Problem w tym, że chciałabym mieć dziecko. Staram się udowodnić Jackowi i innym członkom rodziny, że jestem w stanie udźwignąć odpowiedzialność jaka się z tym wiążę. Na chwilę zatrzymałam myśli w głowie i uzmysłowiłam sobie, że jak zadzwonię do Jacka i poproszę go by przywiózł mnie do domu i położę się do łóżka… to on mi powie i jak Ty chcesz mieć dziecko? Skoro w pracy sobie nie radzisz?

W zeszłym tygodniu miałam szkolenie w szpitalu dla osób chorych na cukrzycę z pompą insulinową. Spotkania odbywały się każdego dnia i trwały od dziewiątej do szesnastej trzydzieści. W środę myślałam koniec, nie chcę więcej. Wciąż cukrzyca i cukrzyca, cukry i cukry. BOŻE!!! Ile można? Ale wstałam i poszłam. Przetrwałam. Bo jak inaczej? Bo jak chcę zaopiekować się dzieckiem, skoro nie daję rady z tak prostymi rzeczami i sytuacjami.

Więc zbieram się w sobie, zaciskam zęby i pracuję, żyję, uczestniczę dalej.

Cóż mam innego zrobić, jak nie udowodnić sobie, że dam radę?

Pozdrawiam!

P. dam_rade_2013-08-12_15-15-51

Advertisements

21 responses to “Dam radę.

  1. Człowiek nawet nie ma świadomości tego jak wiele (jeszcze) nieodkrytej siły w nim drzemie… możemy pokonać bardzo wiele i sprostać wymaganią stawianym nam przez życie – jeżeli tylko zostaniemy postawieni w sytuacji, która tego od nas będzie wymagać… Damy radę – zawsze dajemy…

    • Bzdury, wiele niepowodzeń życiowych często kończy się załamaniami psychicznymi z depresją włącznie. Dotyczy to osób zwłaszcza wrażliwszych emocjonalnie. Więc nie godzę się z tobą. Z obserwacji życia wnioskuję, że możliwości człowieka do znoszenia pewnych sytuacji są mocno ograniczone.

  2. doskonale Cie rozumumiem :) u mnie teraz sytuacja sie zmienila zazwyczaj bylismy razem w domu i pracowalismy nad swoimi projektami, ale teraz on dojezdza do pracy a ja jestem sama w domu, lapie mnie marazm i ciagle szukam wymowki i chce lezec. Placze i wstaje, aby isc dalej bo mam cel stworzyc rodzine, aby w koncu dom byl pelny, a nie pusty :) damy rade

  3. Ty zartujesz dziecko? Przeciez ty sobie ze sobą nie radzisz a co dopiero z dzeckiem? Nie bedziesz wstanie isc z nim do lekarza do szkoly np i co polozysz sie do lozka? Bardzo nieopdowiedzialna decyzja. Na jakie zycie to dzecko skazujesz? Chcesz zeby twoj partner mial dwoje dzieci?

  4. wielki natłok myśli :) miej większy dystans do siebie i do świata a będzie ci napewno lżej :) z uśmiechem na twarzy pokonuj każdą przeszkodę a napewno złe mysli odfruną :) musisz wytrwać . Powodzenia

    • “miej większy dystans do siebie” błagam…. tak łatwo to powiedzieć drugiej osobie, ale gdy mnie osobiście wszystko dobija, a ktoś to mówi to wiem, że nie rozumie niczego, choć może Paulinie nie przeszkadza komentarz

  5. Biedne będzie to dziecko widzące na co dzień zawsze zatroskaną bezsilną, słabą, płaczącą matkę, no ale jeszcze biedniejsza będziesz ty, żeby to wszystko jakoś ogarnąć i nie zwariować do reszty. STANOWCZO ODRADZAM.

  6. Życzę Ci jak najlepiej. Jednak nie wiem czy wiesz, ale Twój rodzaj depry może być dziedziczony genetycznie niestety. Czy jesteś gotowa przekazać to swojemu dziecku albo wnukowi? Też nie jestem przekonana, czy to dobry pomysł.

  7. Jej dziecko wcale nie musi mieć też depresji. Równie dobrze może zachorować na inną, gorszą chorobę albo wpaść pod auto. Lepiej nie wiedzieć co nas czeka.

  8. Hej, dziś trafiłam na twój filmik na yt, od jakiegoś czasu zastanawiam sie nad sobą, nad tym czy jest możliwe abym miała depresję. Sama nie wiem co robić i czy powinnam w ogóle robic cokolwiek, troche sie juz w tym wszystkim pogubiłam. Chciałabym popisać o tym z kimś kto mógłby pomóc mi się określić bo nie czuje żebym miała wsparcie ze strony rodziny. Mam 16 lat więc sama do psychologa/psychiatry iść nie mogę, jednak obiecałam sobie że jak tylko skończę 18 to sie odważę. Mimo to potrzebuje o tym z kimś popisać bo zdaje mi się że jest coraz więcej momentów w których nie daje rady. Jeśli jest tu ktos kto choć trochę wie co mogę zrobić i potrafiłby jakkolwiek pomóc, chciałabym żeby napisał na mojego maila: sychowskya@gmail.com

  9. Hej :* powiem Ci jesteś BARDZO DZIELNA :D
    Boże jeszcze nigdy nie czytałam tak życiowego bloga. Kiedy kolejny wpis, filmik czekamy <3
    Zdrówka życzę

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s