Życia nikt za mnie nie przeżyje.


Cześć.

Jacku! Mógłbyś przynieść mi puszkę Pepsi z pokoju, bo mam niedocukrzenie?! – krzyczę z salonu.

Tak. Już idę.

Postawił puszkę na stolę i poszedł. No, ale miałeś jeszcze otworzyć! 

Co jeszcze? Może mam ją wypić też za Ciebie?

Z pozoru nic nie znacząca rozmowa. Zrozumiałam. Niby już to wiedziałam, ale dotarło do mnie. Życia nikt za mnie nie przeżyje. Guz odebrał mi chęci do wszystkiego. Zatrzymałam się i głupia uzależniłam wszystko od wyniku biopsji. Skoro nie wiem co to jest, to nie mogę normalnie funkcjonować. A jeśli to nowotwór, a jeśli…? Miliardy powodów. I tak czekam i stoję, sama nie wiem na co. Mało piszę na blogu, nie odpisuję na e-maile. Brak mi inspiracji? Na pewno? To świetna wymówka, by położyć się do łóżka i czekać. Przestałam ćwiczyć – źle się czuję, bo guz. Przestałam ćwiczyć, bo wkręciłam sobie, że muszę być chuda! Muszę, muszę, muszę. Gówno! Nic nie muszę. Popadłam w paranoję i kilka dni temu pytałam wszystkich w domu, czy nie przytyłam, czy jestem chuda? Chciałam usłyszeć Skąd, jesteś taka chuda! 

W niedzielę byłam z Jackiem i Muffy w górach. Po kilku minutach chodzenia, stanęłam i chciałam się poddać. Boli mnie pachwina, ten guz! Dać Ci kluczyki do samochodu? – pytał Jacek. Zabolało. Wzięłam się w garść i ruszyłam dalej. Chciałam udowodnić sobie, że mogę, dam radę. W między czasie oczywiście zdrętwiały mi ręce i nogi, ale w sumie chodziliśmy ponad sześć godzin z naprawdę krótkimi przerwami. Aż Jacek chyba był zaskoczony, ponieważ co chwilę pytał czy potrzebuję przerwy, czy chcę pić i dziwił się, jak chciałam tylko szybko zjeść bułkę i iść dalej.

Dziś wróciłam do ćwiczeń z Ewą Chodakowską. Nic mnie nie bolało… Czuję się lepiej i jestem dumna z siebie, że mi się udało. Jestem dumna ze swojej kondycji fizycznej. Nie mogę głodować, nie mogę poddać się presji wyglądu. Nie chcę. To jest coś strasznego. Jeść z poczuciem winy.

W pracy również dałam się nabrać na tanie sztuczki depresji. Jeśli nikt z przełożonych nie pochwalił mnie kilka razy dziennie, to byłam pewna, że jestem do dupy. A nawet jeśli pochwalił, to wydawało mi się, że kłamie. I wracałam smutna do domu.

Właśnie to wszystko i więcej, mam na myśli mówiąc, że osoba z depresją, musi zmagać się z nią przez całe życie. Higiena umysłu jest tu kluczowa. Dlaczego tak się czuję? Mam podstawy by tak negatywnie myśleć? Co się ze mną dzieje? Udzielanie szczerych odpowiedzi na te pytania co jakiś czas i głęboka analiza, to jeden z ważniejszych kroków w walce z depresją.

Pies chrapie… więc i ja idę spać.

Pozdrawiam.

P.

b60e173c53760fab895846ba73cd45ea

Advertisements

19 responses to “Życia nikt za mnie nie przeżyje.

  1. Kochana! Nie ma co przesadzać z odchudzaniem, jedzenie jest jednak większą pokusą :) żyjemy w świecie, który zabrania nam być sobą, wiecznie musimy być niezadowolone ze swojego wyglądu, wiecznie patrzeć na wagę, analizować swój wygląd. To napędza cały przemysł związany z odchudzaniem. Pieprzyć to! Lepiej pokochać siebie za to, kim się jest! :) Ja schudłam ostatnio jak miałam nawrót depresji, schudłam dosłownie z dnia na dzień. Teraz wiem, że wolę mieć kilka kilo więcej, ale być szczęśliwa zajadając spagetti i ciesząc się życiem :) niż nie móc jeść (bo depresja paralizowała mnie i zapominałam o jedzeniu, nie miałam apetytu). Jak pomyślę o tym jak bardzo schudł mi brzuch, jaka byłam zabiedzona – to po prostu aż mi siebie szkoda :( teraz znowu mam wagę w normie, przeszkadzają mi trochę “boczki” i szersze biodra, ale ogólnie uważam siebie za atrakcyjną osobę, więc mam gdzieś te 4-5 kilo do przodu :) Ty jesteś piękną dziewczyną, więc też się nie przejmuj :) Życzę Ci dużo zdrowia, mam nadzieję, że wyniki będą w porządku. Miałam jakieś 7 lat temu podobną sytuację, ale z guzem piersi, na szczęście okazał się niegroźny i nawet mi go nie wycięli, nadal go mam. Pozdrawiam i trzymaj się :) :* <3

  2. Widzę wyraźnie że poznałaś już jak działa depresja i umiesz omijać zastawiane przez nią pułapki. Tyle w Tobie samozaparcia i determinacji by pokonywać wszystkie piętrzące się niedogodności. Jestem pod ogromnym wrażeniem Twojej wewnętrznej siły. Jesteś bardzo dzielna i dobrze rozumiesz że dużą część tej walki musisz wygrać o własnych siłach. Twoi bliscy z pewnością mogą być z Ciebie dumni!

  3. Cześć, czy to prawda że po trzecim nawrocie depresji trzeba leki brać już do końca życia? (nie mam na myśli depresji endogennej)

  4. To mnie pocieszyłaś, więc może to bzdury, bo tak gdzieś kiedyś przeczytałam. Dużo zdrowia życzę i jeszcze wielu pozytywnych notek na blogu. Czytam twojego wpisy i mimo że życie cię nie oszczędza, dzielnie się trzymasz :) Zycie jest ciężkie, ale kto da radę jak nie my?

  5. wymagasz widze bardzo dużo od swojego faceta a od siebie nic jak chcesz żeby twój związek przetrwał ??

  6. uwiesiłą sę na nmi i wisiałą bedzie bo gdyby nie on je by nie bylo,ale mozesz sie z czasem zdziwci bo nikt na dluzsza mete tego nie wytrzyma nawet kochajcy facet a ewidentnie widac ze juz troche ma dosyc , alepiej przeciez nie bedzie ?

  7. “Jeśli nikt z przełożonych nie pochwalił mnie kilka razy dziennie, to byłam pewna, że jestem do dupy. A nawet jeśli pochwalił, to wydawało mi się, że kłamie. I wracałam smutna do domu.”
    Brzmi tak bardzo znajomo, oj bardzo. Nie dotyczy może pracy, ale przenoszę to na inne pola, w szczególności na relacje międzyludzkie. Od czasu do czasu podczytuję Twojego bloga, najcześciej gdy dla siebie szukam czegoś odnośnie depresji, bo czuję, że ją mam. Nie byłam z tym u specjalisty. Póki co zasłaniam się tym, że nie jestem pełnoletnia, a rodziców nie chcę tym martwić. Ale już w tym miesiącu mam 18. i nic nie będzie mnie blokowało przed wybraniem się tam. Może strach.
    Powodzenia. Życzę Ci dużo siły w walce z wszelkimi schorzeniami zdrowotnymi :)

  8. O tak, lepiej nie będzie to pewne. Starzejemy się, niszczejemy, coraz więcej chorób na nas czyha. Człowiek rodzi się, męczy, znosi upokorzenia, poniżenia, różne problemy, wstyd, a nagrodą jest tylko grób :/ Ale cóż.. i tak szczęścia życzę!

  9. byłam w ciężkim stanie, ale wychodzę z tego, czego i Tobie życzę, to się na pewno uda. Robiłam wiele rzeczy min zaczęłam pisać bloga, wszystkiego się trzeba łapać i w końcu się wyjdzie na powierzchnię. Na pewno!!!!

  10. Paulina co tak nic nie piszesz? Zaczynam się już niepokoić czy wszystko dobrze, dawno tak długiej przerwy nie było. Mam nadzieję że niedługo coś skrobniesz, a póki co życzę dużo zdrówka i pozdrawiam :)

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s