Jeśli…


Cześć.

Jeśli kiedyś przytrafi Wam się biopsja, to poproście o podwójne znieczulenie! W piątek odbyła się moja. Chirurg nie zdecydował  się na wycięcie guza, z powodu możliwych powikłań po zabiegu, które może wywołać cukrzyca. Guz jest w okolicach pachwiny, więc aby pobrać materiał do badania laboratoryjnego, lekarz wykonał nacięcie na nodze. Boże! Jak to bolało! Szpital ma chyba dobrze wyciszone pomieszczenia, bo Jacek i mama nie słyszeli jak krzyczałam. :-) A właściwie to się darłam! Zabieg był rano, więc oczywiście bez żadnego poczucia winy resztę dnia przeznaczyłam na użalanie się nad sobą, bo jaka to ja jestem biedna! ;-P A co mi tam! Niestety nie wiem co się ze mną dzieje.

Ostatnio pytacie czy z tą depresją to nadal aktualne?

Kilka notek wcześniej wspomniałam, że zmieniłam pracę. Opiekuję się starszymi ludźmi. Pracuję w domu opieki i jeśli zastanawiacie się czy muszę “babrać się w gównie”, to odpowiedź brzmi tak. Zdarza się, że ktoś się cały upaćka. Średnia wieku to ponad dziewięćdziesiąt lat i każdy ma bardziej lub mniej zaawansowaną demencję starczą. Nie są w stanie sami zrobić wielu rzeczy. A mycie ich, czy pomaganie im doprowadzić się do czystości, w ogóle mi nie przeszkadza. Praktycznie na każdej zmianie muszę przypominać swoje imię. Pamiętają moją twarz, ale nie szczegóły. Nie pamiętają, że spędzili ze mną poprzedni dzień, co działo się pięć minut temu lub są zdezorientowani, bo nie wiedzą co to za dom, w którym się znajdują. Ta praca to wiele wyzwań, ale wdzięczność i szczere dziękuję jest tego warte. Depresja się dobija. Jest jak najbardziej aktualna. Szczególne wali do drzwi pod koniec zmiany, kiedy jestem zmęczona i dziesiąty raz z rzędu tej samej osobie muszę powtarzać co się dzieje. Nie wiem skąd mam w sobie te niewyczerpane pokłady cierpliwości, życzliwości, samozaparcia. Wydaje mi się, że zawsze taka byłam, ale depresja skutecznie mnie blokowała. Kiedy mówię komuś z pracy, że mam depresję i biorę leki antydepresyjne, to ta osoba nie może w to uwierzyć. Jestem zadowolona, uśmiechnięta, chętna do pracy, a to nijak ma się do depresji. Bo skoro mam depresję, to powinnam płakać, być smutna i się nad sobą użalać. Ale wiecie, że tak to nie wygląda. I nie będzie wyglądało, bo nie po to walczyłam o siebie ponad trzy lata, żeby teraz się poddać i znowu dać się stłamsić. Dlatego biorę leki, dlatego o siebie dbam, relaksuję się, wsłuchuję się w swoje ciało i umysł, by znowu siebie nie zaniedbać. Jeszcze guz i wielka niewiadoma, to dla depresji świetna okazja by spróbować rządzić.

Ale mam twardą skórę i elastyczne serce!

Pozdrawiam!

P.

Thick-Skin-Photo-583x388

Advertisements

27 responses to “Jeśli…

  1. Bierzesz lakei zaden wyczyn… Bardziej mozna pogratulowac tym ktorzy ich nie biorą i sie staraja zyc, a nie ty na prochach i gwiazda bloga …

  2. To nie jest tak że ci nie biorący leków są jacyś lepsi. Oni są po prostu inni. Inny przypadek, inny problem. Może nie wszyscy muszą brać leki, nie każdym je lekarz przypisał. A tak w ogóle chwała biorącym leki – w ten sposób walczą o siebie, traktują swoje sprawy poważnie, wykonują polecenia lekarza i robią to co dla nich dobre. To takie wstrętne dzielić ludzi na lepszych i gorszych z powodu samego faktu brania lekarstw. Idiotyczne.

    • A do czego prowadzi branie leków ktore nie leczą? tylko podtrzymują samopoczucie ? Moze raczej nei wszyscy mogą je brac ? Zmagaja sie z tym sami? Walka biorac chemie? powalcz bez chemii uwaizanie sie w psychotropy do konca zycia to walka?

  3. Racja! bardzo lubię tego bloga, ale znacznie większymi bohaterami są ci którzy żyją bez leków i jakoś funkcjonują.

  4. Paulino! Twa choroba i związane z nią tudności napawają mnie smutkiem. Czasem nie zastanawiamy się ile człowiek jest w stanie wytrzymać nim sami czegoś takiego nie doświadczymy. Siła złego na jednego. Tym bardziej podziwiam Twoją determinację, hart ducha i niepoddawanie się oraz umiłowanie tego co robisz. Anielska cierpliwość wobec w gruncie rzeczy obcych ludzi i to pomimo własnych problemów, oraz irytujących powtarzających się banalnych zdarzeń i zmęczenia. Tyle w Tobie dobra i miłości.
    Ślę pozdrowienia.

  5. Jesteś bardzo inteligentną osobą, Twoje wpisy czyta się z przyjemnością. I wiem o czym mówisz, w szczególności gdy czytałam wpis o braku pewności siebie. Teraz już jej trochę nabrałam, ale czasami muszę ją nabierać na nowo i na nowo, Bo wszystko trwa, a życie to ciągłe cofanie się, po to aby jeszcze bardziej się rozwinąć. Pozdrawiam :)

  6. co ty porownujesz? sama to przemyslalas za nim napisalas ? chemioterapie do psychotropow porownujesz… bez psychotropow przezyjesz a rak to wyrok chyba?

  7. Myślalam ze jestes bardziej inteligentna, ale jak ty porownujesz insuline do psychotropow to o czym w ogole jest ten blog ? chyba o walce z uzalaznieniem

    • Karolino skoro czytasz mojego bloga, to powinnaś wiedzieć jakie mam podejście do ludzi, którzy tylko oceniają. Leków antydepresyjnych, nie traktuję jako psychotropów i wiele osób również. W tej chwili jestem w takim momencie życia, że biorę leki antydepresyjne, ale nie wykluczam, że za jakiś czas z nich zrezygnuję. Gdybyś uważnie czytała, wiedziałabyś, że mój psychiatra powiedział iż wielce prawdopodobne jest, że będę musiała brać leki antydepresyjne do końca życia, ponieważ moja depresja ma podłoże genetyczne. Nie pisz mi proszę, że jestem słaba, czy mało inteligenta. Nic nie wiesz na temat depresji skoro tylko krytyka Ci w głowie i to Twoje jedyne narzędzie wypowiedzi. Biorę leki na cukrzycę, tak samo biorę leki na depresję, tak samo osoba chora na raka też się leczy. Czas najwyższy zacząć traktować depresję jako naprawdę poważną chorobę, a nie kaprys. Kończę tę dyskusję i nie opublikuję więcej Twoich komentarzy Karolino.

  8. Karolina depresja to w skrajnych przypadkach też choroba śmiertelna. Poczytaj lepiej trochę o tym w necie, a nie od razu atakuj i wprowadzaj zamęt. Paulina – trzymaj się, wypieraj z głowy złe myśli, nie rozpatruj co może się stać, to do niczego dobrego nie prowadzi, a stara prawda mówi: “co ma być to będzie” i informuj nas co z guzem. Pozdrawiam :)

  9. Najlepiej leki I psychoterapia , bralam leki ktore na dany moment mi pomagaly I bylam zadowolona , odstawialam I znow wracalam do nich, liczy sie to ze branie leków to tez jest walka, kazdy kto jest chory zawsze probuje walczyc na wszelkie sposoby I to jest naturalne, jesli Paulina czuje sie dobrze na nich to co lepszego moze byc dla niej , to jest dobrze, ja np.mam problemy bo lekow juz jadlam duzo I malo mi juz pomagaly, wiec tylko sie cieszyc ze Pauline pomagaja I jest lepiej niz jak wspomina gdy byla bez lekow. Ja tez lubie czytac czasem tego bloga.

  10. Depresja depresji nierówna. Moja była wynikiem innej choroby i po jakimś czasie sama przeszła. Od samego początku nie brałam leków, dzisiaj nie ma śladu po niej. Gdyby miała podłoże genetyczne – tak jak Pauliny to brałabym leki od początku aż do końca.

  11. Sama przeszła? Interesujące, więc to raczej nie była depresja. Prędzej jakiś chwilowy dołek rozpaczy wywołany piętnem choroby. Jest wiele różnych stanów emocjonalnych, które nie są depresją, a w odczuwaniu są podobne do depresji. Ludzie chyba naprawdę myślą, że skoro nie czują wiecznej euforii, to już są ciężko chorzy. Co zresztą wmawia się obecnie w każdym możliwym miejscu – mediach, prasie, internecie. Masz być zawsze szczęśliwy, radosny, spełniony itp; brednie. Nie masz prawa się smucić! Tymczasem to kretynizm niemożliwy do spełnienia i zwykła manipulacja ludźmi!!!!! Wystarczy chwilę się zastanowić – smutek jest tak samo wpisany w ludzkie życie i naturalny jak radość, strach, zazdrość.

  12. Witaj Paulino:-)
    Natrafilam na Twojego bloga wczoraj jak mialam powrot depresji. Dzisiaj juz jest lepiej. Duzo mi pomogly Twoje wpisy.Super ze prowadzisz bloga.
    Zycze duzo zdowia i pozytywnych mysli.

  13. Miałem biopsję, ból znam. Bardzo mocno współczuję, bo pamiętam jak sam się męczyłem po tym “zabiegu”. U mnie przebijali się przez żebra. Nie mogłem się poruszać, wstawać, naprawdę bolało, do tego stopnia, że wstrzyknięto mi raz końską dawkę czegoś przeciwbólowego.

    Siłę trzeba mieć w sobie ogromną, żeby chociaż było to pozytywne myślenie w trakcie choroby. Inaczej się nie da.

    Kibicuję mocno!

  14. Anonimie dokształć się proszę. Ja wiem lepiej co to było i mój lekarz psychiatra u którego byłam również oraz ja tylko mogę wiedzieć ile przez ten stan wycierpiałam i przeszłam. I nigdy czegoś tekiego nie nazwałabym “obniżonym nastrojem” gdyż ten “dołek rozpaczy” zabrał mi ok pół roku z życia i wycisnął totalnie. Dlatego błagam Cię nawet mnie nie denerwuj.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s