Wierność sobie


Cześć.

Kiedy jesteśmy na początku leczenia depresji, nie wiemy kim jesteśmy. Osoba, którą byliśmy wcześniej, zniknęła. Byłam jak dziecko we mgle. Paulina? Ale kto to? To ja? Ale, co to właściwie znaczy?

Nikt nam tego nie powie. Nie znajdziemy też gotowego przepisu na budowanie nowej osobowości, na budowanie nowych fundamentów. Nigdzie, nawet w internecie.

Jakież to było złudne, że to co sobie w życiu zaplanuję, na pewno się uda. Na 100%. Dlaczego złudne? Ponieważ to nie były moje plany, ani moje marzenia. Ktoś inny mnie wymyślił, jak gotowy produkt i wmówił mi, że to jestem ja, prawdziwa Paulina. Miałam być dziennikarką, wziętą, popularną. Teraz chce mi się śmiać. Jakże łatwo było mną manipulować.

Może to zabrzmi dziwnie, ale dziękuję depresji za to, że się pojawiła. Bo gdyby się nie pojawiła, nadal tkwiłabym w kłamstwie.

Cały czas staram się myśleć o tym, że wszystkie złe i dobre doświadczenia z przeszłości doprowadziły mnie do momentu w życiu, w którym obecnie się znajduję. Czasem to trudne, bo człowieka szlak trafia, z powodu bólu jaki gnieździ się w sercu. Mam ochotę wymazać pewne wydarzenia, jak wymazuję się zdanie napisane kredą na tablicy. Ale nie mogę, a szkoda co? A co gdybym wymazała i straciłabym szczęście, Jacka, Muffy, tak wiele wspierających mnie osób, pracę którą lubię, bloga, Was?

Pierwszy krok w budowaniu nowej, a właściwie w odkrywaniu naszej prawdziwej osobowości, to zaakceptowanie siebie. Wady i zalety. Pojawiło się kilka nieprzyjemnych komentarzy pod moim pierwszym filmem na YouTube. Mówiłam o tym, że czuję się brzydka, cały czas myślałam o tym, czy nie wyglądam śmiesznie, czy nie mówię głupot. Skoro moim największym problemem jest wygląd, to moja depresja to jakiś żart. Akceptacja naszego ciała, to jeden ze składników akceptacji całkowitej. A ja dopiero teraz pomału zaczynam lubić swoje ciało. We wtorek fizjoterapeuta powiedział, że moje mięśnie pleców są obciążone, przez wciąganie brzucha. Wciągając brzuch napinają się mięśnie pleców. Zapytał ile czasu to robię, bo mój brzuch jest twardy i miałam problem z rozluźnieniem. Odpowiedziałam, że prawie dziesięć lat. Zabolało, gdy uświadomiłam sobie jak długo to trwa i dlaczego. Gdy zaczęłam dojrzewać usłyszałam, że jestem gruba. Muszę schudnąć. Kończąc gimnazjum powiedziano mi, że muszę schudnąć jeżeli chcę znaleźć chłopaka. Nie mogę tak wyglądać, bo nigdy nie uda mi się zrobić kariery, nie będą tą dziennikarką. Zaczęłam traktować siebie instrumentalnie i starałam się dostosować swoje ciało do nierealistycznych wzorców. Teraz wiem, że straciłam lata rozmyślając o moim niedoskonałym ciele. Dojrzewałam, a moje ciało zmieniało się w coraz bardziej kobiece. Media nie miały aż tak wielkiego wpływu na moje samopoczucie, raczej to jak byłam postrzegana w domu. Przez tatę i siostrę. Nie potrafiłam zaakceptować swojej kobiecości, byłam nią wręcz zawstydzona. Bo gdy byłam dziewczynką, to komentarze na temat mojego wyglądu się nie pojawiały.

Akceptacja to długi proces, który zaczyna się w głowie. Ważne jest zdrowe odżywianie i aktywność fizyczna. Marta Niedźwiecka ubrała ten proces w bardzo fajne słowa: Żyjąc w niezgodzie z ciałem, żyjemy w niezgodzie ze sobą, sprzeciwiając się naturalnym potrzebom – takim jak jedzenie, odpoczynek, czy potrzeba miłości. Dbanie o ciało oznacza, że go słuchamy i je kochamy, bo kochamy siebie. 

Natomiast seksuolog Daniel Cysarz uważa, że pomaga myślenie o ciele jako o kimś bliskim. I wsłuchiwanie się w to, co chce nam powiedzieć. Ból nie musi sygnalizować choroby ciała, może chorobę duszy. Te emocje, których nie chcemy czuć w sercu, mogą objawić się bólem w różnych częściach ciała. 

Brzmi znajomo prawda?

Miałam to szczęście, że trafiłam na Jacka, który całkowicie mnie akceptuje. Nie oczekuje, że będę zawsze perfekcyjnie wyglądać. Nawet zmęczona i bez makijażu mu się podobam. Przyznaje, że zawsze trudno mi uwierzyć gdy to mówi. Gdy mówi, że jestem piękna i seksowna. Ale staram się. Bardzo.

Udało mi się nie katować mojego ciała głodówkami, nie tnę się, nie biję. Mam niestety potrzebę zadawania sobie bólu. Postanowiłam robić to w sposób zdrowy. Ćwiczę z Ewą Chodakowską, a jej ćwiczenia zawsze bolą. Jak cholera.

Pozdrawiam.

P.

137509999

Advertisements

13 responses to “Wierność sobie

  1. Aż dziw mnie bierze, że ktoś mógł powiedzieć Tobie, że jesteś brzydka! Jesteś tak dziewczęca i słodka! Ale nie martw się ja też dobrze wiem o czym piszesz – jak byłam gruba to wszyscy się śmiali że gruba, jak schudłam to nie ważne – nadal gruba, a jak jeszcze schudłam to już byłam brzydka. Dzięki Bogu miałam mamę która uratowała mnie przed anoreksją, ale to straszne jaka jest dzisiaj presja wydumanej perfekcji.

    • Koncentracja mi się pogorszyła. Przez pierwsze miesiące miałam problem ze skupieniem. Nie pamiętałam tego co czytam.
      Jeżeli pojawiły się takie efekty uboczne, jak problem ze wzorkiem i słuchem, to warto powiedzieć o tym lekarzowi.
      Pozdrawiam!

  2. Tylko słyszałam o takich możliwych skutkach ubocznych, więc dlatego pytam. Pewnie zależy to od rodzaju leku. Gratuluję prowadzenia ciekawego bloga i pozdrawiam :)

  3. Lepiej czasem sie wypłakać? Czy próbować jak najmniej… Jak walczyć z ta choroba? Skoro to choroba to tak jakbyśmy przez nią nie byli sobą, czy w końcu to my ja mamy czy ona nas? Z góry dziękuję za odpowiedz

    • Zdecydowanie lepiej się wypłakać. Nic w sobie nie dusić. Im więcej siedzi w nas, tym gorzej. W pewnym momencie człowiek wybucha, a skutki mogą być opłakane.
      Wydawać by się mogło, że to depresja ma nas, żywi się naszym strachem, bólem i rządzi nami. Ale skoro żywi się tym co mamy, to umrze gdy jej tego nie dostarczymy.
      Dlatego warto walczyć o siebie. Okiełznać depresję, zamknąć w klatce. Gdy będzie chciała wyjść, dać porządnego kopa w dupę.

  4. Czytając ten post, mam wrażenie, że jest w nim troszeczkę mnie samego. Nie akceptuję siebie, takiego jakim mnie Bóg stworzył i myślę, że jest to przyczyną mojego obecnego stanu w większym stopniu…
    Pozdrawiam Cię serdecznie! synestetyk

  5. Na pewno to nie jest smieszne ani wymyslone przez ludzi , ze chcialas byc dzienikarka, to marzenia , moze zal ci tamtych marzen , manipulacja to nie byla niestety wymogi zycia , zwiazane z praca , teraz masz prace wiec tez ok.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s