W Dżungli Podświadomości


Cześć.

Zapewne znacie Beatę Pawlikowską. Można ją usłyszeć w radiu, prowadzącą program Świat według Blondynki. A, może mignęła Wam gdzieś w księgarni jedna z jej książek. Jakiś czas temu kupiłam jej książkę, pt. W Dżungli Podświadomości. Jest to książką coachingowa. Przyznam się szczerze, że nie cierpię takich pozycji. Wydawało mi się, że piszący bardzo się wymądrza, zrób to, zrób tamto i będzie Ci lepiej. Tak więc kupiłam książkę, ale odłożyłam ją na bok, na kilka miesięcy.

Trzy dni temu po nią sięgnęłam. A powodem nie była ciekawość, ale złość, że skończyły mi się już książki do czytania. Bez przekonania zaczęłam czytać. Okazało się, że to co Beata pisze, dotyczy mnie i zasranej depresji. Jak się domyślacie chodzi o podświadomość i nasze zachowania nią kierowane. Wyuczone, ale nie zawsze dobre. Prawie zawsze beznadziejne. W tej książce jest zawarta cała moja filozofia życia. Filozofia, którą zaszczepił mi Jacek. Ale autorka wszystko poukładała i znakomicie opisała.

Pamiętacie jak pisałam Wam, że w walce z depresją chodzi o to by poznać siebie samego, swoje potrzeby. Zastanowić się jakim chcę być człowiekiem, jakie są moje marzenia. Czego tak naprawdę chce. Rozeznać się w tym jakie zachowanie, które podsuwa nam depresja są dla nas destrukcyjne i przeszkadzają nam w byciu szczęśliwym. To właśnie znajdziecie w tej książce.

Ale! Zaczekajcie z kupnem książki, jeśli jesteście na początku. Czyli dopiero zaczęliście terapię, branie leków. Poczekajcie aż wasze zachowanie, uczucia trochę się ustabilizują i poczujecie się silniejsi. Sama wiem po sobie, że na początku wszystko mnie drażniło. I nie w głowie było mi czytanie książek. Nie potrafiłam nawet się skupić. Przyjdzie taki moment kiedy zadacie sobie pytanie –  Co teraz? Utknęłam/utknąłem w martwym punkcie leczenia. Wtedy kupcie ten egzemplarz i zacznijcie wcielać porady w życie.

Na prawdę warto. Spójrzcie na mnie. Oczywiście mam złe dni, myśli samobójcze. Czasem jest do dupy. Ale takie złe dni też się zdarzają nawet zdrowym osobom, bez depresji. Jestem silna, bo potrafię te złe dni i myśli przegonić. Przepracować wszystko i ruszyć dalej!

Pozdrawiam.

P.

w-dzungli-podswiadomosci-b-iext21637251

Advertisements

10 responses to “W Dżungli Podświadomości

  1. Hej.
    Też tak jak Ty mam czasami cholernie złe dni nawet mimo brania leków. Ze snem kiepsko i tak już prawie 2 lata :( . A na dodatek właśnie jutro wracam do pracy po 4 miesiącach zwolnienia. Kurde aż się boję jak to będzie. Pewnie będzie ciężko wytrzymać i wcale się nie zdziwię jeśli będą chcieli się mnie pozbyć.
    Pozdrawiam.

  2. Człowiek musi się męczyć, użerać, stresować dzień po dniu, zwykle niepotrzebnie bo życie i tak własnym torem się toczy i bardzo rzadko jest jakbyśmy tego chcieli, a wszystkie męki po to, żeby i tak umrzeć. Kompletna bezcelowość ludzkiej udręki i egzystencji.

  3. Cześć, mam pytanie: jak się czujesz gdy odstawiasz leki? czy złe stany szybko wracają czy im dłużej bierzesz leki tym lepiej się czujesz?

    • Nie odstawiałam jeszcze leków. Ale, gdy mi się skończą, to po ok. 4 dniach zaczynam wariować. Jestem bardzo nerwowa. Natłok myśli w głowie. Mam napady gorąca. Nie mogę usiedzieć w miejscu i szybko mówię, tak bardzo nerwowo.

  4. Czyli po odstawieniu wszystko wraca :( słabo..dobrze by było, gdyby stan psychiczny poprawił się raz na zawsze a tu kicha. Dzięki za odpowiedź.

  5. Zgadzam się że praca nad sobą jest ważna, ale jeśli mózg już nie produkuje hormonów szczęścia sam, to trzeba mu pomóc lekami. Same wmawianie sobie czegoś co nie istnieje np; lubię swoje życie, jetem z siebie zadowolona starczy na 5 minut – nie dłużej. Pozdrawiam :)

  6. Mnie jedno zastanawia: dlaczego po jakimś stresującym zdarzeniu np: choroba, koniec związku, utrata pracy, nawet jak kłopoty minęły i wszystko dobrze się skończyło: choroba została wyleczona, znaleźliśmy pracę – depresja nie mija tylko trwa. Nadal czujemy tę pustkę, niemoc, bezsilność i bezsens życia. A przecież nie ma już tego problemu który ciągnął nas na dno, powinniśmy bez leków na nowo umieć cieszyć się życiem, ale nic z tego :/ Nie rozumiem tej choroby.

  7. Hm, pewnie słyszałaś o słynnym niemieckim skoczku- Svenie Hannawaldzie. On również chorował na depresję. Jestem wielką fanka skoków jak i jego. W swojej autobiografii, którą zakupiłam opisuje właśnie tę chorobę, krok po kroku. Jego perfekcjonizm go powoli zabijał, presja otoczenia. Za swoje sukcesy zapłacił ciężką cenę. Wiele z tej książki wyniosłam, wiele zrozumiałam. Czasem właśnie trzeba spojrzeć na chorobę oczami innych, bardziej doświadczonych od nas, aby coś dostrzec. Poczytaj recenzję, może Ci się spodoba :)
    Tymczasem zapraszam na mojego, niedawno założonego bloga:

    http://siostrradepresja.blogspot.com/

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s