Ja – Wróg


Cześć.

Może to zabrzmi dziwnie, ale czasem trudno nam zauważyć, że wyrządzamy sobie krzywdę. Krzywdzimy swoje ciało i duszę. Robimy to tylko wtedy gdy znajdujemy się w stresującej sytuacji, ogólnie odczuwamy stres, kiedy nie radzimy sobie z różnymi sytuacjami, gdy boli nas coś w środku i nie wiemy jak pozbyć się tego świństwa. Na początku jest trudno, ponieważ mózg blokuje nas przed wyrządzeniem sobie krzywdy. Ale gdy sytuacja jest ekstremalnie stresująca, po prostu to robimy. Natychmiast rozładowujemy napięcie. Z czasem jest już coraz łatwiej i częściej powtarzamy pewne czynności. Znajdujemy też coraz więcej pretekstów. Potem, nie wiem jak, ale staje się to swego rodzaju przyjemnością. Nie jak jedzenie czekolady. Ale ta fala, która przeszywa ciało jest uzależniająca. Fala uwolnienia od wewnętrznego bólu, chociaż na chwilę.

Pamiętam, że w podstawówce wyrywałam sobie rzęsy i obgryzałam paznokcie. Rzęsy rwałam tak, że aż miałam prześwity, a najczęściej robiłam to w szkole na lekcji. A paznokcie? No cóż do krwi, czasem tak bolało, że miałam zaburzone czucie. Gdy w czwartej klasie zachorowałam na cukrzycę, zaczęłam zadawać sobie ból penem. W prawdzie ma on małą igiełkę, ale kiedy kujesz się wciąż w te same miejsca, to z czasem zaczyna boleć.

W gimnazjum odkryłam cięcie się cyrklem. Gdy rodzice się rozstali, musiałam jakoś rozładować napięcie. Drapałam również nogi. Przestałam wtedy obgryzać paznokcie, drapałam więc do krwi. Kilka razy mama zauważyła zadrapania, ale wytłumaczyłam je tym, że bawiłam się z psem i mnie tak zadrapał.

W liceum się głodziłam. Ból związany z głodem. Sami wiecie jak to jest. Człowiek nie może się na czym innym skupić. Z czasem tak bardzo się do tego przyzwyczaiłam, że było to dla mnie coś normalnego.

Na drugim roku studiów. Znowu wróciłam do obgryzania paznokcie, wyrywania rzęs, wyrywałam też włosy, drapałam się, głodziłam, cięłam, uderzałam głową w ściany. Pojawił się cały zestaw możliwości. Przez lata krzywdziłam swoje ciało, ale nigdy nie zauważałam tego, że mam problem. Dopiero gdy zdiagnozowano u mnie depresję, zaczęłam brać leki i chodzić na terapię, okazało się, że na każdym kroku siebie krzywdzę. To nie jest, nie było i nie będzie normalne. Lekarze proponowali mi kilka zastępczych środków, np. gumka recepturka na nadgarstku i strzelanie z niej gdy przychodzą złe myśli. Oczywiście strzelałam tak mocno, że robiły się rany. Używanie kostek lodu, zamiast noży itp., nie pomagały. Wiem, że Ci co lubią widok krwi, mogą spróbować malowanie ręki czerwonym markerem. Problem siedzi w głowie. Świadomość, że siebie oszukujemy metodami zastępczymi, doprowadza do obłędu. Z drugiej strony krzywdzenie swojego ciała, też nie rozwiązuje problemu wewnętrznego bólu.

Jak to się stało, że przestałam? Nie wiem. Chyba wszystko razem ma znaczenie. Terapia, wsparcie, leki, odwaga by przyznać się do problemu, odwaga by stanąć do walki. Cały ten demoniczny zestaw zastąpiłam ćwiczeniami. Lubię jak bolą mięśnie, całe ciało. Ale to chyba dobra droga.

Chcę dbać o swoje ciało i duszę, za te wszystkie lata katuszy.

Pozdrawiam.

P.

Advertisements

17 responses to “Ja – Wróg

  1. Cześć Paulinko! Chciałabym cię zapytać jak się czułaś, kiedy po raz pierwszy wzięłaś tabletki antydepresyjne? Nie wiem, odzyskałaś energię, chęć do działania i zaczęłaś widzieć świat w “różowych” kolorach? Czy rzeczy które normalnie doprowadzały cię do furii albo płaczu, nagle zaczęły po tobie spływać? Poczułaś się pewniejsza siebie i swoich możliwości? i czy to prawda, że po pewnym czasie leki przestają działać na mózg i wszystko wraca i trzeba podnosić dawkę!? :/ Chce znać opinię kogoś kto miał z nimi styczność i wie jak one działają. Liczę, że odpiszesz. Życzę ci dużo zdrowia i wszystkiego czego byś chciała od życia :)

    • Żeby leki antydepresyjne zadziałały trzeba czasu. Nieraz kilka tyg. I co ważne – trzeba trafić na swój zestaw. Czyli z początku może być różnie. I nie spodziewałabym się “kolorowych” rezultatów. Żeby czuć się pewnym siebie, energicznym i odpornym na stres trzeba długiej terapii, na takie rzeczy nie ma leku. A co do podnoszenia dawki – niestety jest taka możliwość;(

    • Ja zareagowałam na leki już po dwóch godzinach. Byłam bardzo szczęśliwa, myślałam, że jestem baletnicą, a później dzwoneczkiem. Do tego stopnia byłam szczęśliwa, że po prostu tańczyłam na chodniku. Zaczynałam od 20 mg paroxetyny. Przez miesiąc miałam też skutki uboczne, czyli ziewałam, lekkie zawroty głowy, a właściwie takie otępienie, ale przyjemne, ponieważ było mi tak dobrze, że nie zwracałam uwagi na głupoty. Po trzech miesiącach miałam straszliwy zjazd. Nagle okropne myśli samobójcze. Zadzwoniłam do psychiatry i kazał przez tydzień brać 30 mg, a później 40 mg. I tak prawie dwa lata biorę 40 mg. Miałam gorsze dni, czasem dwa tygodnie, które były złe, ale już nie tak jak przy tym pierwszym zjeździe. Myślę, że nie była to wina leków. Popracowałam nad sobą, nastawieniem, byłam na terapii. A potem zebrałam już owoce swojej pracy. W tej chwili już mi się to nie zdarza. Czasem piszę smutne notki, mam smutne dni, ale to jest niebo, a ziemia. Tak jak pisała Milena, leki działają, ale sukcesy są wtedy gdy mocno się pracuje nad sobą, chodzi się na terapię, walczy o siebie. Pozdrawiam!

  2. Dziękuję za wasze opinie! :) Myślę, że to u każdego indywidualnie przebiega, niektórzy po lekach czują się bardzo szczęśliwi a na innych dopiero duże dawki zadziałają i to na krótko, zależy to też od nasilenia choroby. Pozdrawiam.

  3. “Byłam bardzo szczęśliwa, myślałam, że jestem baletnicą, a później dzwoneczkiem. Do tego stopnia byłam szczęśliwa, że po prostu tańczyłam na chodniku” jakis ewenement chyba? Po pierwsze pierwsza tab nie działa a po drugie to objawy jakies schizofrenii.

  4. To nie zasluga pierwszej tabletki, ale tez nie schzofrenia (co wlasciwie przyszly psycholog- anonim powinien wiedziec!) -TO NADZIEJA ,WIARA W TO ZE TERAZ SKONCZY SIE BOL DEPRESJI! To nam daje sile i radosc ! ” Pigulka szczescia ” – swiatelkiem w tunelu , ktore zaprowadzi Nas do ” wyzwolenia”, do normalnego zycia?????

  5. To chyba niemożliwe żebyś już po 2 godzinach tak się czuła, to raczej tzw; efekt placebo. Zdarza się że ludzie po jego podaniu nagle zdrowieją, chociaż nie wiem, nie jestem lekarzem ;)

    • Bardzo źle się czułam. Chodzi mi o depresję. Po dwóch godzinach poczułam różnicę w zachowaniu. Nie chciało mi się płakać itp. A to tańczenie, dzwoneczek, miało miejsce później. Kilka dni po. Nie sprecyzowałam swojej wypowiedzi i rodzą się z tego problemy.

    • Przestań tu cokolwiek pisać. To nie jest miejsce dla Ciebie. Masz prawo do swojego zdania. Ale nie masz prawa obrażać ludzi. Krytykować to co czują, jak i kiedy. Po prostu przestań.

  6. Dlaczego niby nienormalne wielki znawco?? Nienormalne to by było jakby po wzięciu leków chciała się zabić. To że poczuła się dobrze sama ze sobą i odzyskała radość życia, to właśnie bardzo normalne po tych lekach.

  7. Ja nie mam takiego poczucia, że samookaleczanie to krzywda. Skoro już i tak ma się depresję, to to przynosi ulgę. Krzywdzę siebie, gdy nadużywam tabletek, np. na ból głowy biorę czasem 4 różne naraz, próbuję co się da, byle tylko przestało, ale to źle wpływa np. na wątrobę, ma skutki długotrwałe. A nacięcia na ciele to tylko ból przez kilka dni, poza tym nic nie uszkadza ważnego. Dla mnie to takie mało szkodliwe uzależnienie, zwłaszcza jeśli ktoś nie uważa tego za szpecące. Lepsze to niż picie czy palenie :) Pewnie wszyscy mnie skrytykują, bo samookaleczanie to taki temat tabu, że to nienormalne, jak tak można, ale tak na logikę, to nie robi nic strasznego.

    • Faktycznie, fizycznie nie robi nic strasznego, jeżeli np. lekko się tniemy, a kreski później znikają. Ale! Wiedziałam osoby, które wręcz wycinały sobie spore kawałki skóry, albo cięcia były tak głębokie, że zostawały okropne blizny. W porównaniu do palenia, czy alkoholu, nie uszkadza to żadnego narządu i nie powoduje raka. To prawda. Ale psychicznie? Wiesz co mam na myśli. Jak tak można? Tak naprawdę to wszyscy z poważną depresją coś tam sobie robią. Sposób na przetrwanie bólu wewnętrznego. Cały ten blog to w ogóle temat tabu! :D Pozdrawiam

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s