Szymon.


 

Cześć. Przeczytałam komentarz, który napisał Szymon. Chciałam napisać podobną notkę, ale napisał ją za mnie. Trzymajmy wszyscy kciuki za niego. 

Szymon
Witam serdecznie Autorkę bloga i wszystkich Czytelników
Prawie nigdy się nie udzielam w tego typu miejscach (tj. fora, komentarze, itp.), ale w końcu muszę gdzieś podpytać, poczytać opini porady.
Walczę z depresją jakieś 6 lat (mam 28) pamiętam jaką masakrę przeżywałem przed leczeniem, do tej pory jak wspominam, to aż mnie wstrząsa. Nawet jak wspominam czas kiedy miałem wolne, świeciło słońce, było ciepło i inne rzeczy też były w miarę ok. A ja i tak czułem się do d… kitu. Smutek, przygnębienie, bezsens, coś w stylu światłowstrętu. Najlepiej (chociaż i tak źle) było mi na łóżku pod kocem i z zasłoniętymi oknami. Dzięki Bogu byłem na studiach dziennych i mogłem tak dużo siedzieć, ale jak były zajęcie, to starałem się schować jak mysz pod miotłę. Nienawidziłem wychodzić z domu i nawiązywać kontakt z ludźmi. Na jesień i w zimę to w ogóle było piekło. Zimno, ciemno, pada, nosz ku**a!
Do niedawna byłem coraz bardziej zadowolony z efektów leczenia, psychiatra i psycholog dużo mi pomagają, jednak pomimo tego ostatnio strasznie gnębią mnie myśli samobójcze. Kiedyś też już tak było, ale nigdy próby nie podjąłem. Teraz boję się, że w końcu będzie ten pierwszy raz, tylko czekam tak jakby na odpowiedni moment. Jestem coraz bardziej pewien, że to będzie „dobra decyzja” bo pomimo leczenia, gdy zaczynam rozmyślać, stwierdzam, że to życie jest po prostu bez sensu. Poza tym nie ufam ludziom, często się ich boję, nie chce mi się z nimi gadać, boję się pracy, obecnej i ewentualnej jej zmiany, boję się stresów, że wszystko zrobię źle – i chyba wszystko robię źle! Strasznie się na siebie za to wkurzam! Mam wrażenie, że nie pasuję do żadnego miejsca na świecie. Najchętniej schowałbym się w ciemny kąt na bezludnej wyspie i może wtedy było by ok. Nie rozumiem jak dorośli ludzie mogą być dla siebie agresywni, po co im te wszystkie bogactwa, pieniądze? Po co za tym tak dążymy, przecież to jest bez sensu! Przecież to wszystko nie ma sensu. Sami wzajemnie siebie gnębimy.
Jeszcze do niedawna mówiłem sobie, że nie można się zabić, bo to egoistyczne postępowanie, i wiem – to prawda. A bo rodzicie będą smutni, reszta rodziny też, dziewczyna, a bo miłość, bo jesteś potrzebny, bla bla bla itd. Tak myślałem do niedawna, teraz stwierdzam: „no i co z tego” Chyba nikt nie jest w stanie mnie przekonać, że może być dobrze. Co chwile jakieś cierpienia, męki, urazy, nerwy, stresy, bóle itp. przeplatane z krótkimi chwilami przyjemności – przecież to bez sensu!
Nie wiem jak Wy, ale ja to nigdy chyba nie polubię siebie i życia.
Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że nienawidzę swojego istnienia. Nie pasuję tutaj pod żadnym względem.
Co Wy o tym wszystkim sądzicie? Jak sobie z tym radzicie? Życzę Wszystkim powodzenia.

Pozdrawiam

Szymon

 

Pozdrawiam.

P.

Advertisements

14 responses to “Szymon.

  1. Trzymam kciuki! Mogę tylko powiedziec- znam ten stan, znam aż za dobrze…Nic ani nikt nie jest w stanie przekonac nas, że będzie lepiej. Poza nami samymi. Leki i terapia są zbawczym środkiem do normalnego funkcjonowania, ale prawdziwą siłę do ŻYCIA,musimy odnaleźć w sobie. Pozdrawiam

  2. Cześć.
    Ostatnio czytałem że depresję mogą wywołać zdarzenia w dzieciństwie, znęcanie się nad dzieckiem fizycznie i umysłowo( opiekunki w przedszkolach), duży nagły stres/przerażenie, jak również śmierć rodzica.

  3. jak się na Cb patrzy to już wyglądasz na psychiczną mysle, ze się bardzo ale to bardzo nad soba uzalasz inni dziewczyno maja gorzej, zajmij się czyms …. znalazlas faceta trzymasz go obok siebie i wypisujesz tu takei rzeczy powinnas sie wstydzic … chcesz się zabic? na co czekasz zrob to a nei o tym piszesz

  4. Każdy ma ciężkie życie, bo życie to męka i droga ku przepaści. Im będziemy starsi tym będzie nam trudniej, ja niestety mam już tego świadomość, wy pewnie też, stąd te wszystkie depresje.

  5. przecież życie jest piękne! gdyby nie było bólu i cierpienia, w jaki sposób moglibyśmy naprawdę doceniać radość i szczęście? człowiek został tak stworzony, żeby po równo doświadczać tych rzeczy…
    a Ty nie piszesz, dlaczego jesteś w depresji… może po prostu zacząłeś za bardzo skupiać się tylko na sobie… gdybym myślała, że żyję tylko dla siebie i rozmyślała tylko o swoich problemach, też dostałabym bzika… nie warto chować się pod kołdrą, nie warto unikać ludzi i nie warto wmawiać sobie, że nie “pasuje się” do jakiegoś miejsca. TO JEST TWOJE MIEJSCE. nikt nie ma prawa Ci go odebrać, Ty też.
    wiesz, co robię, kiedy mam doła? zabieram się do pracy albo idę pobiegać.Ty też mógłbyś znaleźć sobie jakąś pasję, hobby, coś, co zajmie Ci czas, a przede wszystkim- dobrych przyjaciół.
    mówisz, że nie lubisz zimy i jesieni, bo jest zimno, ciemno i pada. zimno – zgoda ;D ale chyba masz jakąś kurtkę w domu? ciemno? przecież lubisz ciemność i zaszywanie się pod kołdrą ;) a na deszcz łatwo poradzi parasol. ja te dwie pory roku zawsze traktuję jako okres do wyciszenia się i uspokojenia, nikt mnie nigdzie nie gna, mogę zwinąć się pod kocem na łóżku i myśleć o tym, jak bardzo jest mi ciepło, kiedy na dworze leje. nigdy nie ma tak pięknych zachodów słońca, jak jesienią :) i w sierpniu raczej nie pojeżdżę też na łyżwach.
    przejdź się kiedyś ulicą i przyjrzyj się temu, co widzisz. ale nie krytycznie. postaraj się znaleźć chociaż jedną piękną rzecz wokół Ciebie.
    wszyscy jesteśmy na świecie po coś – Ty też. a samobójstwo to egoizm w najczystszej postaci. nie chodzi o to, że Twoja rodzina będzie “smutna” . racja, będą smutni. ale będą się też zadręczać tym, że nie umieli Ci pomóc. chcesz tego dla nich?
    i na koniec- dlaczego odmawiasz sobie prawa do błędu? i dlaczego tak bardzo się go boisz?

  6. Nie mam pojęcia jak sobie z tym można radzić, tylko chyba leczeniem, ale to nie zawsze jest skuteczne. Czasem przed antydepresantami jest masakra, ale zaczynasz brać i życie jako tako wraca do normy. Ja tak miałam przy pierwszy łagodnym ataku depresji, koło 6 lat temu. Ale na początku 2014 przyszedł nawrót, i to jaki. Pierwszy raz w życiu zaczęłam się ciąć, pierwszy raz w życiu miałam poważne myśli samobójcze i to w wieku 23 lat. Jak mnie opluwali i szczypali w gimnazjum to życie aż tak mnie nie męczyło.
    Najgorsze, że nie mam żadnych przyjaciół i nigdy nie mogłam sobie znaleźć dziewczyny, mam wrażenie, że całe życie spędzę sama w jakimś małym mieszkanku i będę chodzić do kiepsko płatnej pracy.
    Rzuciło mi się w oczy, że Szymon tak jak ja ma “zimofobię”, ja już na początku jesieni przeżywam, że zima się zbliża. Całą dobę albo ciemno albo szaro, a tak lubię zieleń :(
    Ostatni komentarz napisany przez lilian to kompletne niezrozumienie depresji. Brzmi tak samo jakby mówić osobie chorej na jakiś przewlekły ból, że życie jest piękne. Zachody słońca mnie nie cieszą, spacery mnie nie cieszą, to że mama by po mnie płakała mnie szczególnie nie rusza, moje uczucia i empatia spadły prawie do zera, tak działa ta choroba. A dodatkowo ten przykład z przewlekłym bólem wymyśliłam z własnego doświadczenia, bo oprócz zdechłej psychiki mam codzienne mocne bóle głowy, wiem, trudno uwierzyć, że można to mieć codziennie, ale tak mam, leki nie pomagają, antydepresanty też nie pomagają.
    Życie nie jest piękne, tak samo czułam zanim jeszcze zachorowałam na depresję, chociaż wtedy nie było aż tak ciężko, nie chciałam się zabić. Chory nie potrafi siłą woli zmienić tego co źle funkcjonuje w mózgu i sprawia, że jesteśmy nieszczęśliwi bez powodu. Żadne porady w Twoim stylu nam nie pomogą. Są dni, że nie jesteśmy w stanie wstać z łóżka, chorzy na depresję autentycznie dostają z tego powodu zwolnienia lekarskie z pracy na kilka tygodni, czyli to nie jest jakieś widzimisię, lenistwo czy zwykły pesymizm. Ile ja zajęć na studiach opuściłam w ostatnim roku, odkąd zachorowałam… A jak już się zmusiłam do wyjścia to dosłownie zdarzało mi się płakać na wykładach i to bez konkretnego powodu. Dzisiaj też cały wieczór mi łzy lecą, chociaż ani o niczym nie rozmyślam, ani nie czytam smutnej książki itp. W najgorszych miesiącach płakałam prawie cały czas, w środkach transportu, na spacerze… Tak nie zachowa się zdrowy smutny człowiek, zazwyczaj jest się w stanie powstrzymać w miejscach publicznych, potrafi też odwrócić myśli od tej smutnej rzeczy, bo jego płacz jest powodowany czymś konkretnym. Ja od prawie roku nie jestem w stanie odczuwać przyjemności, czasem czuję głównie smutek, czasem głównie obojętność. Zauważyłam, że nawet nie potrafię powiedzieć, że kogoś lubię, tylko znajomi, z którymi się dogadywałam są mi obojętni. A teraz już skończyłam studia, więc znowu nie mam żadnych znajomych, bo wróciłam do rodzinnego miasta. I uwierz, próbowałam utrzymywać kontakty np. z koleżankami z liceum, szukałam znajomych w internecie, ale nic się nie udało. Nie wiem jak ludzie to robią, że mają znajomych. Ja mam dosłownie zero.
    No i tego. Więc nie mylić mi tu depresji ze smutkiem!! :P

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s