Kilka zdarzeń…


Cześć.

Dziś dostałam list od lekarza. Wypisano mnie z dalszego programu leczenia depresji. Nie ma takiej potrzeby bym kontynuowała terapię. Mam udać się do lekarza pierwszego kontaktu i porozmawiać z nim o tym. Jeżeli poczuję, że jednak chcę wrócić na terapię, mogę to zrobić w każdej chwili. Zastanawiałam się co ja mam lekarzowi powiedzieć. Czuję się bardzo dobrze. Pierwszy raz nic nie leży mi na sercu, nic mi nie dokucza. Przez dwa lata przyzwyczaiłam się do złego samopoczucia, do tego, że depresja czai się za moimi plecami. Jestem szczęśliwa, ale staram się z tym szczęściem tak bardzo nie obnosić. Takie dziwne uczucie, że jak będę ,,za bardzo szczęśliwa” to depresja na złość wróci. To durne. Bo czy można być za szczęśliwym? No właśnie. Nie można. To chyba jest tak, że trzeba się do tego przekonać. Do bycia codziennie uśmiechniętym, promiennym, szczęśliwym, zadowolonym. Zdrowym? Jak ciężko to napisać. Czy jestem zdrowa? Wydaje mi się, że muszę pilnować się już zawsze. Prowadzić ustabilizowany tryb życia, trochę rutyny nie zaszkodzi, sport, relaks. Ale mi to odpowiada. Nie chcę żyć w biegu, brać udziału w wyścigu szczurów. Pisałam o tym wcześniej.

Jestem szczęśliwa i nie pozwolę by depresja mi to odebrała!

W sobotę zdarzyło się coś smutnego. Muffy znalazła rannego ptaka. Zabrałyśmy go do domu i opatrzyłam mu rany. Zadzwoniłam również do centrum pomocy dla zwierząt. Mieli po niego przyjechać jeszcze tego samego dnia, niestety było późno i trzeba było przełożyć to na niedzielę. Ptak jednak w sobotę umarł mi na rękach. Tak bardzo mnie to dotknęło, że się rozpłakałam. Pękło coś we mnie. Taka niezgoda w moim sercu i umyśle. Niezgoda na śmierć. Pochowałam go w pięknym miejscu. To mu się należało.

Czym jest niezgoda na śmierć, skoro sama chciałam się zabić?

Pozdrawiam.

P.

 

Mam nadzieję, że pojawi się u Was uśmiech…

10274318_776797199020459_464752861173235263_n

 

1526715_776801582353354_1199253118281572209_n

 

Advertisements

5 responses to “Kilka zdarzeń…

  1. Uśmiech przez łzy – ale jest OK…
    Paulina – ja też się zmęczyłam noszeniem na codzień “maski”. Dawałam wszystkim energię i optymizm – których sama miałam deficyt – już sama nie wiem czy to możliwe… Od 2 lat leczyłam się z depresji… Teraz zaczynam się zastanawiać, czy to nie za krótko, czy to nie wraca… Już sama nie wiem czy dobrze nosić te maski, czy nie… To chyba jak wybór między dżumą a tyfusem…

  2. Kochaaana!!! Nawet nie wiem jak się cieszę, że jesteś szczęśliwa!! Czekałam na to bardzo długo i trzymałam za Ciebie kciuki! :*

  3. Gratuluje! :) Postaram się wzorować na najlepszych i również pokonać to paskudztwo na d.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s