Jak pokonać lęki.


Cześć.

Wczoraj dostałam wiadomość. Właściwie zapytano mnie jak radzić sobie z lękami? Jak je pokonać?

Gnębi nas depresja. Dodatkowo boimy się wielu rzeczy. Lęki potrafią być potężne. Czasem myślałam, że po prostu zwariuję. Długo bałam się sama wyjść z domu, i  sama w nim zostać. Rozmowa z obcymi nie wchodziła w grę, w ogóle patrzenie na innych ludzi, to był koszmar. Panicznie bałam się krytyki na uczelni. Byłam pewna, że ktoś mnie zastrzeli. Miałam taki moment, że co chwilę  patrzyłam przez ramię czy ktoś za mną nie idzie, a jak szedł zatrzymywałam się i czekałam aż ta osoba mnie minie. Panicznie bałam się jeść. Wydawało mi się, że jestem bardzo gruba, a każdy dodatkowy posiłek sprawia, że rosnę w zawrotnym tempie. Miałam obsesję na punkcie biegania, do czasu aż przestałam wychodzić z domu. Wydawało mi się, że każdy potrafi czytać w moich myślach. Każdy wie, że mam depresję i każdy się ze mnie śmieje! W Twarz!

Jacek zrobił dla mnie coś cudownego. Wyswobodził mnie z moich lęków i sprawił, że pokochałam siebie.

Wychodził ze mną. Kiedy tylko chciałam mogłam schować się za nim. Cały czas trzymał mnie za rękę. Początkowo wychodziliśmy wieczorami, lub w nocy. We Wrocławiu było wtedy znacznie mniej ludzi. W tym czasie dużo rozmawialiśmy i nawet nie wiem kiedy zaczęliśmy wychodzić w dzień. I dalej rozmawialiśmy, to sprawiało, że moja uwaga skupiła się na rozmowie, a nie na innych ludziach. Kiedy czegoś się wystraszyłam, mocno mnie przytulał. Pozwalał mi się wypłakać. Mówił, że przecież nic się nie dzieje, a później udowadniał mi. Udowadniał na każdym kroku, że się mylę. Zabierał mnie na zakupy i kazał przymierzać ubrania o małych rozmiarach. Okazywało się, że są na mnie dobre. Kolejny raz pokazał, że się mylę. Zaczęliśmy na nowo chodzić do kina. Wyszliśmy tylko z jednego seansu. Nie wybieraliśmy horrorów, czy filmów akcji. Tylko komedie. I on zwracał mi uwagę, że się śmieję. Kupowaliśmy największy popcorn i colę zero i cieszyliśmy się wspólnie spędzonym czasem. Kiedy chodziliśmy coś zjeść, to on zamawiał, ale później musiałam ja to robić. Nauczył mnie cieszyć się z jedzenia. Zawsze miałam wyrzuty sumienia, że jem pizzę lub inne nie zdrowe rzeczy. Ale teraz! Uwielbiam jeść. Uwielbiam swoje ciało. Ćwiczę jogę, co utrzymuje moje ciało w formie, ale pozwala się też zrelaksować.

Chcę Wam powiedzieć, że z naszymi lękami trzeba się zmierzyć. Nie ma innej drogi, nie ma na to cudownych tabletek. Jeżeli mamy kogoś kto nam pomoże, to poprośmy o tę pomoc. Najważniejsze, to pogodzić się z samym sobą. Nigdy nie będę doskonała. Wielu rzeczy się boję, nie umiem. I nie płaczę z tego powodu. Już nie. Bo jest wiele rzeczy, w których się sprawdzam. Nie wymagam perfekcjonizmu od siebie i innych. Mam wiele słabości. Żyję ze sobą w zgodzie. Nie karzę siebie. Jak mi coś się nie udaje, to próbuję znowu. Jak nie widzę w tym sensu, to po cholerę mam komuś coś udowadniać. Krzywdziłam siebie! Już tego nie robię!

Małymi krokami pokonujcie swoje lęki. Najpierw je poznajcie. Zastanówcie się dlaczego się boicie. Czy są ku temu jakieś racjonalne podstawy? Najczęściej nie. Krok po kroku pokonujcie swoje bariery. Nie bójcie się prosić o pomoc. Bo to nie oznacza, że jesteście słabi. Skoro chcecie coś z tym zrobić, to znaczy, że macie siłę.

Pozdrawiam.

P.

Advertisements

7 responses to “Jak pokonać lęki.

  1. cieszę się że czytam ten oto wpis u Ciebie Kochana;)) ja też pracuję nad swoimi lękami, i też zdaję sobie sprawę , że przeważnie nie mają one żadnych podstaw.
    Pozdrawiam

  2. Leki udalo mi sie pokonac( latwiej z nimi sobie radzic) za pomoca kartki na ktorej wypisane mam afirmacje! Moja najbardziej mnie uspakajajaca to : ” moj lek jest niczym innym jak skokiem adrenaliny , nie jest dla mnie niebezpieczny i zaraz minie” LUB ” moge sie lekac , ale niepozwole aby lek blokowal moje zycie”itd. Wiekszy problem mam z wewnetrznym napieciem- tym zaczyna sie moj okres depresyjny! Najpierw przez pare tygodni czuje straszne wewnetrzne napiecie( jak napieta struna w skrzypcach, ktora w kazdej chwili moze peknac), czuje tez straszny ucisk w mostku. Staram sie to ignorowac , ale po jakims czasie nie wytrzymuje mam uczucie ,ze zwarjuje, nie moge wytrzymac sama ze soba! Cos strasznego- najgorsze stadium to mysli ze juz nie dam rady, nie mam sily i mysli destrukcyjne , chociaz tak naprawde nie chce ! Jesli masz podobnie poradz mi jak sobie z tym radzisz?
    Z pozdrowieniami Malgosia

  3. Ja mam radę jeśli chodzi o fobie społeczną,żuć gumę lub ogólnie jakieś zajęcie chodząc na dworze,zawsze trochę niweluję lęki :-)

  4. a jeśli nie ma się totalnie nikogo żeby z nami posiedział tyle ile trzeba, mówił, był ? jeśli jesteśmy z tym totalne sami ?

  5. To co napisałaś jest bardzo piękne i zarazem bardzo osobiste. Te przeżywane w głebi własnej samotności sprawy strasznie paraliżują i zatruwają życie od wewnątrz. Bardzo się cieszę z tego że udało Ci się przełamać lęki i wyjść na prostą. Bardzo dobrze że masz kogoś bliskiego, kto zawsze śpieszy Ci z pomocą, i kto razem z Tobą jest także w tych najcięższych chwilach. Na koniec jeszcze raz przyznam: nikt nie umie pisać piękniej o ciągłej wewnętrznej walce i przełamywaniu się niż Ty.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s