Misz Masz


Cześć.

Tyle myśli w mojej głowie, że nie wiem od czego zacząć. Nie wiem co napisać. Przez kilka dni myślałam nad tym, a teraz gdy siedzę przed komputerem… pustka w głowie.

Przez moje życie przeszła kolejna burza. Tym razem musiałam stanąć nie tylko w swojej obranie, ale także mojej siostry. Pewna osoba chciała zniszczyć nas psychicznie. Powiem tylko, że siła sióstr zwyciężyła. Znowu ktoś chciał mi wmówić, że moja depresja to wymysł. Tak naprawdę to jestem leniwa i rozpieszczona. Poprzewracało mi się w głowie. Nie będę kłamać, że to nie bolało. Zabolało jak cholera! Ten problem wraca co jakiś czas. Niby wiem jak jest naprawdę, na czym polega depresja. Jednak czasem mam wątpliwości. Nie jestem w stu procentach pewna. Ale czy można być czegoś pewnym w stu procentach? Skończyło się na tym, że jeden dzień przeleżałam w łóżku. Przeanalizowałam wszystko od nowa i stanęłam na nogi! Myślę, że nastąpił pewien przełom. Chyba szybciej radzę sobie z takimi sytuacjami. Mimo wszystko jestem pewniejsza siebie niż kilka miesięcy temu. W ciągu dnia depresja mną nie rządzi. Czasem pieprzona wkrada się w sny…

Odnalazłam w sobie zadziwiającą cierpliwość do dzieci. Nigdy wcześniej jej nie miałam. Zaczęłam udzielać korepetycji i to wyszło jakoś samo z siebie.

Chciałam jeszcze wspomnieć o dwóch sprawach.

Nie wiem kim jestem. Zgubiłam się. Często definiujemy siebie poprzez zawód jaki wykonujemy, czy hobby, np. jestem lekarzem, dziennikarzem, nauczycielem itp. A ja? Mam wrażenie, że poruszam się we mgle, nic nie jest jasne, ani dobrze widoczne. Boję się, że jak coś zacznę, to znowu… to się załamię.

Kilka dni temu dowiedziałam się o śmierci pewnej osoby. Samobójstwo. Nie mogłam przestać o tym myśleć. Dotarło do mnie jak wielką krzywdę chciałam wyrządzić Jackowi, mojej rodzinie i nie tylko. Było mi wstyd! Tak wstyd! Teraz czuję, że z każdej sytuacji znajdzie się wyjście. Problem polega na tym, że gdy naprawdę było ze mną źle, gdy depresja zawładnęła całą mną, nie widziałam żadnego wyjścia.Łatwo jest nam o tym wszystkim mówić jak czujemy się dobrze. Fajnie jest mieć przy sobie wsparcie, kogoś kto będzie tłukł nam do głowy, że wszystko będzie dobrze. Nie wstydźcie się również o tę pomoc prosić.

Pozdrawiam i życzę dużo siły!

P.

Advertisements

26 responses to “Misz Masz

  1. Paulina, dobrze, że szybciej sobie radzisz z takimi “zaczepkami”. Ktoś, kto nie miał żadnego związku z depresją, może sobie mówić co chce, bo niczego nie rozumie. Więc po prostu lepiej o kimś takim nie myśleć.

    Swoją drogą, pisałyśmy dawno temu… niedawno sama założyłam bloga, po części zainspirowana Tobą. Blog pomaga mi w radzeniu sobie z życiem, to taki przepis na pokochanie siebie… :)

    Pozdrawiam Cię ciepło!

  2. Ja staram sobie radzić ale jest bardzo ciężko. Ciągle szukam pracy,a jeśli już ją mam to za kilka dni ją tracę…przez brak koncentracji i skupienia,przez spowolnienie swoich ruchów,przez brak zdolności do najprostszych rzeczy. Dzisiaj kolejny pracodawca mi podziękował bo nie wyrabiałem się z niczym i bał się, że kiedy przyjdą święta przez moją pracę może stanąć wszystko. Na początku nie brałem tak tego do sb ale z czasem przychodziły mi różne myśli do głowy… :( Ale zgadzam się z Tobą Paulina,nikt nie potrafi zrozumieć osób z depresją,tego co czują i dlaczego zachowują się tak a nie inaczej. Ta choroba ogarnia człowieka,a człowiek nie zdaje sb z tego sprawy jak bardzo. Jak bardzo tego nie zauważa… Pozdrawiam Cię Paulina I życzę powodzenia (cokolwiek to znaczy ;) )

  3. Paulinko nie szukaj siebie na siłę. Nie staraj się włożyć siebie w jakąś definicję. Jesteś warta o wiele więcej niż “jestem nauczycielem, lekarzem, matką, żoną, kochanką” nie zaprzątajmy sobie czymś takim głów:) wiem o czym mówisz, o błądzeniu we mgle i nie jedna ja i nie jedna Ty wiemy. Ale po co znów szarpać się, szukać w szambie po omacku? Samo przyjdzie kiedy będzie czas:) Pozdrawiam Cię cieplutko:)

  4. Ja uwazam natomiast , ze bardzo wazne jest wiedziec kim sie jest! Tylko nie tak powierzchownie- lekarzem, sprzedawca czy hydraulikiem. To nie ma znaczenia. Zawod nie potwierdza tego jakim czlowiekiem jestesmy ” w srodku” i czego naprawde chcemy. Ktos kto chce wyjsc z depresji, wziasc zycie we wlasne rece, cos zmienic nie osiagnie tego nie przechodzac przez rozwiklanie zagadki – kim jestem i czego pragne? Kim tak naprawde jestem? Mysle, ze trzeba zajrzec w glab siebie i pokochac to co sie tam zobaczy! Zaakceptowac wszystko co jest w srodku! Tez a przede wszystkim te slabsze strony, nieudolnosci czy cechy charakteru! Bo one to my . To wszystko to my- to ty Patrycjo, to ty Nana i to ja Malgosia ! Wczesniej nigdy nie myslalam o tym kim jestem ale od tego czasu kiedy zachorowalam na depresje pytanie to mnie nie opuszcza( moja terapie rozpczelam slowmi doslownie przyszlam po pomoc bo nie wiem kim jestem- pisalam juz o tym)!
    KIM JESTEM? JESTEM TYM KIM JESTEM? JESTEM TYM KIM CHCIALABYM LUB MUSZE BYC ? CZY CHCE BYC TAKA JAKA JESTEM ? KTO CHCIAL ZEBYM BYLA TAKA JAKA JESTEM(RODZICE)? JESTEM TA KTORA CHCA MNIE INNI WIDZIEC CZY TYLKO MYSLE ZE MUSZE BYC TAKA JAKA INNI CHCA MNIE WIDZIEC? KIM JESTEM – dwa slowa ktore mowia o moim stosunku do zycia , ludzi , do siebie samej i o tym dlaczego choruje na depresje!

    ” tylko wtedy , gdy znamy i akceptujemy samych siebie, mozemy dawac siebie innym, jesli jednak to co wiemy o sobie, uwazamy za zle , grzeszne czy niegodziwe, wowczas nie tylko staramy sie ukryc to przed innymi, lecz usilujemy ukryc to takze przed soba”
    Malgosia

  5. Czyli tak..w środku jestem beznadziejny,mam beznadziejne życie, mam beznadziejny mózg i pokocham się za to. Brawo! Jestem wielki-beznadziejny. Teraz bez żadnych przeszkód można żyć beznadziejnie czyli byle jak i bez celu. Rodzina ma Cię za nic,obgadują Cię za plecami bo niby “chcą” mi pomóc a ja codziennie idąc koło Tamizy zastanawiam się czy słusznie by było do niej skoczyć. Brawo! Pokocham za to siebie. And I give a shit what will happen next…

  6. Małgosiu napisałaś to tak pięknie, że na prawdę się wzruszyłam :) Nie mogłabym tego inaczej ująć. Masz całkowitą rację, jednak uważam również, że w chorobie która zmienia barwy i postrzeganie świata od podstaw szarpanie się z czymś nie da żadnego rezultatu. Co dzień możesz analizować “Kim jestem?” i nic z tego nie wyniknie. Natrętna myśl nie pozwalająca spontanicznie zaparzyć kawy. Nie opuszcza Cię na krok. Ale im więcej się szarpiesz z nią i zagłębiasz tym jest trudniej. Moim zdaniem należy powoli, bardzo powolutku poznawać siebie. I nauczyć się zdrowego egoizmu, pokochać siebie. Tak jak wspomniałaś:) Łukaszu nie jesteś beznadziejny, tylko chory. Pozdrawiam Cię mocno i życzę żeby Ci się udało:z tym ustrojstwem :)

  7. Lukasz myslisz , ze gdy byles malym chlopcem myslales ze jestes beznadziejny, ze twoje zabawki sa beznadziejne, ze Twoj swiat jest beznadziejny-gwarantuje Tobie ze nie bo dzieci tak nie mysla! Od dziecinstwa otrzymujemy komunikaty( od rodzicow, siostr, braci, nauczycieli, sasiadow) ktore informuja Nas , ze nie jestesmy wystarczajaco dobrzy.Czesto sa one dosyc ostre- jestesmy brzydcy, niepotrzebni, glupi, nie dorastamy do ich norm itd. Stopniowo zaczynamy wierzyc w tego rodzaju komunikaty i w rezultacie mamy niska samoocene. W gruncie rzeczy nie kochamy siebie i to jest zrodlem naszej depresji! Ja rowniez przez wiele lat myslalam ze jestem osoba pozbawiona wartosci!! Nie przyjmowalam zadnych milych opini na swoj temat, zadnych komplementow- zawstydzaly mnie one bo nie pasowaly do mojego pogladu ,ze jestem beznadziejna i niepotrzebna! Nie wiem jak , moze to lata terapi i ” Tony przeczytanych ksiazek ale udalo mi sie uprzytomnic jak patrze na siebie i jaki wplyw ma to na moje zycie!!!!! Wiem ze teraz pomyslisz skoro jestem taki beznadziejny i do niczego to jakim cudem moge to zmienic! Bzdury!! Przeksztalcenie tego pogladu w swiadomosc , ze jestesmy wazni to proces powolny i bardzo trudny ale nie niemozliwy!!! Nie znam Ciebie ale dla mnie jestes wazny, masz podobne problemy jak ja, chcialabym Tobie pomoc dlatego postanowilam zaraz odpisac! Gdybys nie mial zadnej wartosci uwierz nie zadalabym sobie tego trudu pisania w nocy -poczekalabym do nastepnego dnia(chociazby z racji tego ze za 5 godzin muszewstac do pracy) Z pozdrowieniami Malgosia

  8. Nana dziekuje za mile slowa ! Wlasnie dzieki takim stosunkom z innymi osobami odkrywamy ze mamy wartosc, ogromna wartosc- dziekuje! Ps. Moja podroz w odkrywaniu siebie trwa juz 3 lata i jeszcze duzo przede mna .Zdumiewajace jak potrafie zadziwic sama siebie!! Dobrej nocy!! Malgosia

  9. Dzięki Małgosia. Miło że odpisałaś ale to jest tak jakbyś chciała pogłaskać wystraszonego i zranionego psychicznie przez czlowieka psa i chciała żeby z czasem nabrał zaufania. Może i by tak było…może.. Ale ze mną jest troszkę inaczej. Zbyt wiele razy zawiodłem się na ludziach,zbyt często plułem sb w twarz,że wgl komukolwiek jeszcze raz zaufałem. Ale to już temat do dłuższej rozmowy. Każdy ma na to swój pogląd i szanuję to. Każdy mi się stara bezskutecznie pomóc,wylać kubeł zimnej wody na głowę co również jest bezcelowe (zupełnie jak moje życie). Co druga osoba mi wspomina “masz 20 lat,wszystko przed Tobą” a ja czuję się jakbym już przegrał swoje życie i stracił swoją młodość…przykro mi o tym mówić… Od zawsze miałem problem z kompleksami od samego dzieciństwa…Uważam też,że to tylko mój probem i sam muszę sobie z tym poradzić. Nikt nie ma mojego mozgu,nikt też za mnie życia nie przeżyje. Moje życie jest dla mnie już nic nie warte i nawet najgorsze słowa i najzimniejsza woda wylana na glowę tego nie zmienią. przykro mi.

  10. To co tu wszyscy piszecie, jest bardzo wazne i pomocne dla innych. Poznawanie siebie jest na pewno wazne ale nie wiem czy sie to da zrobic samemu, nie bijac sie z watpliwosciami, spychajac siebie na stracona pozycje. Ja od lat chce siebie poznac, staralem sie to robic sam i nie udaje sie. Moze ciagle mam nadzieje, ze sie uda, wierze ze uda mi sie realizowac to co planowalem, jednak trudno jest wierzyc kiedy jedna porazka goni druga. Swiadomosc, ze to sam wszystko niszcze jest jeszcze gorsza. Duzo mozna wiedziec i rozumiec ale jak to zmienic. Pewnie jazdy musi znalezc swoj sposob. Moze latwiej og sie znajdzie, rozmawiajac o tym z innymi. Ja chyba juz zaczynam w to wierzyc.
    Pozdrawiam wszystkich.

  11. Łukaszu jak to czytam to widzę kogoś kto kipi nienawiścią i złością do samego siebie. Powiem Ci, że jesteś w dobrym towarzystwie, każdy z nas tutaj ma raczej ten sam problem. Jeśli nie chcesz walczyć dla siebie to walcz dla nas. Odłóż swój mózg na bok. Skup się na uczuciach, bo to o nie chodzi. Kompleksy, które są niczym innym niż wyuczonym mechanizmem potrafią człowieka zgnoić jak mało kto (wiem o czym mówię niestety ;) Jeśli będzie trzeba to będziemy tutaj co chwila wylewać Ci na głowę kubeł zimnej wody:)

  12. nie nawidzę siebie, swojej krzywej gęby,swojego życia. Ja już sobie nie umiem z niczym poradzić. Czuję się zbędny ale kogo to może obchodzić…Już mi naprawde wszystko jedno…

  13. Mnie to obchodzi i mnie nie jest wszystko jedno. Proszę postaraj się znaleźć w sobie coś za co siebie możesz choć trochę cenić, za co kiedyś siebie lubiłeś, wtedy kiedy do głowy by Ci nie przyszły takie smutne myśli.

  14. często myślę o tym że właściwie nigdy nie było takiej rzeczy. zawsze czułem się gorszy od wszystkich, potem najgorszy tego świata i nadal właściwie tak się czuję. na ten moment mógłbym nawet umrzeć na Trafalgar Square z głodu. Zwisa mi to wszystko już.

  15. Rozumiem Cię lecz postaraj się znaleźć coś w małych rzeczach. Na pewno jest coś co lubiłeś robić, co sprawiało Ci przyjemność. Coś, do czego miałeś chociażby malutki “dryg”

  16. Hmm język angielski ale jak narazie siedzę w Londynie i słuzy tylko do porozumiewania się z ludżmi,samochody ale jak poszedłem do technikum okazalo się g…o o nich wiem tak naprawde,nawet nie mam wyuczonego zawodu,muzyka ale raczej tylko pomaga łatwiej zniesć dzień
    Więc nie ma takie pożytecznej rzeczy, z której bym się cieszył

  17. Wypisałeś wiele:) Więc jest dużo rzeczy, a pożyteczne są bo sprawiają Ci radość:) Nie rezygnuj z siebie człowieku:) Z zawodem miałam tak samo, więc jeśli Cię to pociesza to nie jesteś sam:)

  18. dzisiaj osobiście powiem że jest troszeczkę lepiej bo dostałem kolejny wykład ale dosyć pożyteczny :) Wiem że są ludzie którzy chcą mi pomóc a ja jestem zwyklym niewdzięcznikiem,który odrzuca jakąkolwiek pomoc. Różowo od razu nie będzie ale z czasem będzie coraz lepiej. Dojdę do tego kim jestem i jakie chcę miec cele. Właśnie o to byłem pytany dzisiaj na rozmowie o pracę…o cele i ambicje ale nie wiedziałem co odpowiedzieć więc powiedziałem że trudno mi na ten moment wskazać moje cele i ambicje….

  19. Tez sie cieszę ze się cieszysz. Jutro ide na kolejną rozmowę o pracę. Trzymaj kciuki ;) Jestem dzisiaj w dobrym nastroju i to jest chyba ważne ;) Ja myślę o was caly czas. Dziękuje Tobie Nana Tobie Małgosia i tobie P. i Wam wszystkim.

  20. Witam.Niestety z co drugi dzień jest to samo.Brak siły,jakby życie ze mnie zeszło, i ten stan zrezygnowania. Już mam dosyć wszystkiego naprawdę…

  21. Nie poddawaj się:) Sam napisałeś – od razu nie będzie różowo! Niestety w depresji trzeba się zmuszać – do wszystkiego. To boli, ale daje efekty! Trzeba chociaż próbować. Nie od razu Rzym zbudowano, trzeba duużo wytrwałości i cierpliwości

  22. Masz rację. Ale ja już zaczynam tego wszystkiego nie wytrzymywać. Mimo to muszę dawać radę,szukać pracy,jakoś żyć. Ineego wyjścia nie mam, Dzisiaj moja ciotka powiedziała “musisz się rzucić” jej chodziło żebym się rzucił na przysłowiową głęboką wodę a mi się to kojarzy tylko z jednym…Uświadomiłem sb że niedługo święta a ja kolejny rok tkwię w tym stanie. Stanie beznadziejności i bezsilności. Tracę i zyskuję przyjaciół…Nie wiem ile to jeszcze potrwa i jak ciężko będę musiał z tym walczyć…Każda porażka pcha mnie ku chorobie a ja się jej poddaję…Nie mam już sił do zycia. Nie wiem już kim jestem przez depresję. Czy czlowiekiem,który powieniem wierzyć że to minie i będę normalnie,szczęśliwie w przyszłości żyć czy czy czlowiekiem którym zawładnęła choroba….Nic już nie wiem…Wiem że istnieję i że muszę żyć dniem dzisiejszym.

  23. Cześć Łukaszu, mnie również męczy ta choroba.. Wczoraj pełna energii, uśmiechnięta ja.. chcąca przywrócić stare znajomości ( nawet z czasów gdy już choroba się rozwijała czyli gimnazjum) dziś- zastanawiająca się czy warto pić herbatę i czy powinnam zjeść jajecznicę zrobioną przez moją mamę. Bo mam 21 lat, tkwię w zawieszeniu i boję się,że nie będę umiała utrzymać choćby siebie by nie obciążać ciągle moich rodziców finansami…Mimo tego,że zawsze byłam zdolną dziewczyną. Nauka mi szła prosto.. Teraz brak koncentracji, ta frustracja, niepokó bo pamięć nie domaga. Depresja wiele mi zabrała. Tata mówi: dziecko, przecież Ty się nie nadajesz do fizycznej pracy, nie szukaj pracy jako kelnerka, ekspedientka, przecież Ty, wzorowa uczennica, nauczyłaś się czytać jako 4-latka, tyle konkursów.. Nie masz już ambicji? A ja czasem je mam, a gdy przychodzi do realizacji to wysiadam. W tym roku mam poprawiać biologię, chcę iść na psychologię, ale czy taka osoba jak ja ma powinna brać się za tak odpowiedzialny zawód? Czasem czuję się głupsza od najgorszych tępaków. Dlaczego? Bo oni nie muszą walczyć ze swoimi głupimi myślami. Idą się nawalić na jakąś imprezę i bawią się świetnie. Zaliczają kolejną laskę, mają jakąś mało skomplikowaną pracę ale sobie radzą,Umieją się zdefiniować, nie analizują, żyją. Nie muszą się zastanawiać czy za kilka dni odechce im się żyć. Nie chcę być tak egocentryczna a przychodzą te cholerne dni kiedy mam gdzieś moją rodzinę i przyjaciół.. Co oni mogą wiedzieć o naszym zagubieniu! Co oni wiedzą o cierpieniu tak silnym,że masz ochotę pokroić sobie mózg! Gdy traktuję siebie jak osobę chorą.. jest prościej, ale wtedy- czy będę tym kim chcę? W liceum obiecałam sobie,że się nie poddam tej chorobie.. Wzięłam się za siebie, otworzyłam się na ludzi, zmuszałam się do wyjść nawet gdy nie widziałam sensu, Tworzę przecież wspomnienia, nowe wydarzenia wplotą się w mój życiorys! Skończyło się na tym,że w klasie maturalnej i tak nie wytrzymałam stresu.. Prawko, chłopak, matura… Ostatnimi siłami zrobiłam to prawko.. zaczęły się lęki, drżenie mięśni, ataki lękowe. Nikt nie rozumiał, nikt nie miał takich problemów. To była tragiczne miesiące w moim życiu.. ( każdy z nas to wie) skońzcyło się na szpitalu psychiatrycznym. Jak mamy sobie wybaczyć nasze próby samobójcze? Jak można z tym żyć w zgodzie. Gdy mi się pogarsza wciąż zadaję sobie te pytania. Wiem,że potrafię być fajną dziewczyną, kocham swoją rodzinę, potrafię pocieszyć, wysłuchać, doradzić, gdy czuję się dobrze mam ochotę wszystkich przytulać – Nie wiem skąd mi się to bierze ;p Tyle w nas przeciwności, ambiwalencji uczuć.. Dodam,że mam powodzenia u facetów, nie chcę go jednak. Po co? Gdy przez chorobę raniłam ukochanego . cały czas mam obraz jego gdy wychodzimy ze studniówki( byłło ze mna juz zle) i mówię mu,że musi ode mnie odejść, że nie chcę by na to patrzył.. a on płacze- Przed nikim nie otworzyłem się tak jak przed Tobą!
    Nie wiem dlaczego to piszę, chyba tego potrzebuję. Dziś znów mgła.

  24. Bardzo to pomaga zrozumiec siebie, jak sie czyta co piszecie o depresji, problemach. Ja myslalem, moze bardziej podejzewalem, ze moge miec depresje. Podczas terapii z psychoterapelta (trwa juz kilka miesiecy) doszedlem jednak do wniosku, ze nie mam. Mialem bardzo podobnie kilka lat temu, do tego stopnia, ze sie balem, mialem napady lekow. Wiem jak bardzo jest to trudne. Sam borykam sie z podobnymi problemami jak pisze Osemka, czy Lukasz, jednak sa to okresy stosunkowo krotsze do tego co bylo kiedys. Nie umiem sie pozbyc atakujacego zniechecenia, poddawania sie itp. Oczywiscie przeszkadza to bardzo w pracy, w zyciu prywatnym chyba tez, nie wiem, w tej chwili konczy sie moje drugie malzenstwo, ale jakos sie z tym latwo pogodzilem i nie obwiniam sie. Ja rowniez nie chce ranic innych, bliskich osob i chyba jakos podswiadomie wycofalem sie z zycia uczuciowego. Brdzo wszystko przezywam i to przeszkadzalo mi w normalnym funkcjonowaniu. Cale moje zycie i prywatne i zawodowe kreci sie i zmienia w jednym momencie, do tego terapia z psychologiem, nie wiem narazie co w zyciu wazne, czy milosc, czy odnalezienie szczescia w sobie, czy ufac innym ludziom? Mam 37 lat a jestem w momencie jakbym uczyl sie zycia na nowo…

    • Hej depresyjni. Od mojego ostatniego wpisu minęły dwa miesiące i cos się przez ten czas zmieniło. Przede wszystkim znalazłem pracę,zktorej i tak wgl nie jestem zadowolony bo ktory facet byłby zadowolony z mycia garow,podłogi i wciąż narzekającego szefa. Ale muszę do niej chodzic zeby nie dziczeć w domu i za coś życ. Przez to ze bardzo duzo pracuję moja depresja się ”ograniczyła”. Ostatnio jednak czuję ciągłe zmęczenie i sennosc. Spać mogłbym cały dzien ale nikt mi za nie nie zapłaci. Nie mam na nic energii,przez co powaznie spada moja wydajnosc w pracy. Jestem na okresie probnym więc nawet nie jestem pewny czy będą chcieli mnie zatrudnic na stałe. Polecam Wam bardzo obejrzenie filmu pt. ”Chemiczny spokój”. Jest to film o działaniu lekow psychotropowych i producentow je sprzedających. Po obejrzeniu go moje antydepresanty trafiły do kosza i dobrze sobie radzę bez lekow. Więc dobrym lekarstwem na depresę są muzyka,odpowiednia dieta i cięzka praca. Teraz wiem ze nie chce się zabic choć często mam serdecznie dosyć wszystkiego. Życzę wam powodzenia i słonca ktorego tak brakuje w naszym życiu ;)

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s