Ty mi zabrałaś…!


Cześć.

Naszła mnie refleksja, by podsumować to co zabrała mi depresja. Gdy widzę  wszystko wypunktowane, w całości, czuję strach. Ogarnia mnie przerażenie.

Dziś jest zdecydowanie gorzej…

Nie da się ukryć, że unikam ludzi. Boję się ich. Boję się nawet tych których znam. Z powodu tego strachu izoluję się. Widzę, że bardzo trudno jest mi rozmawiać, spotykać się. Rzadkością jest bym sama wyszła do miasta.

Jednocześnie boję się być sama. Kilka godzin potrafię znieść, ale myśl o byciu samej w nocy, w pustym domu potwornie mnie paraliżuje.

Pies stał się moim łącznikiem. Muffy musi być zawsze blisko mnie, bym czuła się bezpieczna.

Stałam się małomówna. Kiedyś lubiłam dyskutować na różne tematy, a teraz nie chcę zwracać na siebie uwagi. Wolę być niewidzialna. Nawet gdy mam coś na myśli, to nie potrafię tego powiedzieć głośno. Słowa nie chcą mi przejść przez gardło.

Nie chcę zwracać na siebie uwagi, bo mam niskie poczucie własnej wartości. Wydaje mi się, że nie jestem mądra, nie mam nic ciekawego do powiedzenia, nie mam ciekawych pomysłów. Ogólnie wszystko jest na nie. Nie mówiąc już nic o własnym wyglądzie.

Wiele lat wmawiano mi, że powinnam być mądrzejsza, lepsza, szczuplejsza itp. Z tego biorą się zaburzenia odżywiania. Powinnam być chuda. Te myśli wciąż gdzieś krążą. Przyłapałam się na tym, że zazdroszczę mojej siostrze, że trochę schudła. A ja?

Przez to, że potrafię mało jeść wciąż mi zimno, często boli mnie brzuch, mam słabsze włosy. Przez kilka miesięcy widziałam zmianę na lepsze, ale ostatnio znowu dzieje się coś złego. Nie chcę jeść.

Mam chyba wieczne poczucie winy, że obarczam innych moją chorobą. Z mojego powodu inni martwią się i cierpią.

Chyba boję się ryzykować przez to, że nie wierzę w siebie.

Tak naprawdę nie wiem kim jestem. Nie potrafię na nowo siebie zdefiniować. Nie wiem w czym jestem dobra. Nie wiem co potrafię…

 

KIM JESTEM?

 

P.

Advertisements

18 responses to “Ty mi zabrałaś…!

  1. Jak bym czytała o sobie. Niestety mimo, że staram się zawsze patrzeć optymistycznie na te wszystkie chore myśli to jednak sama depresja i niemoc medycyny na tę chorobę jest dla mnie przytłaczający! Boję się nawrotu i boję się huśtawek nastroju. Niestety rany na duszy zabliźniają się zbyt powoli. Gdyby Bóg mi powiedział “Będziesz cierpieć. Wybieraj brak nóg czy depresja” Wolałabym nie mieć nóg. Depresja jest najgorszą chorobą na świecie. Z jednej strony zazdrość o innych beztroskich, szczęśliwych młodych ludzi, którzy żyją w nieświadomości oddychając każdą chwilą, a z drugiej strony – jak nie my to kto? Chyba ta zazdrość nie ma sensu. Jednak nigdy już chyba nie odzyskamy tej beztroski.. Mogę tylko się modlić o tę naiwność życiową, jednak mam wiarę – odmieni się los:) Życzę Ci dużo dużo sił uśmiechu i spokojnego snu:**

  2. Tak wlasnie jest! Tak czujemy wszyscy -depresyjni. Na pierwszym spotkaniu z moja psycholog powiedzialam jej ze pszyszlam i potrzebuje pomocy poniewaz nie wiem KIM JESTEM!!! Po dwoch latach terapi moge powiedziec ze potrafie zyc bardziej w zgodzie ze samym soba, bo odkrylam siebie, swoje male , zagubione wewnetrzne dziecko. Teraz zadaje sobie pytanie dokad zmierzam, co musze zmienic w moim mysleniu, zachowaniu , zyciu aby wyzwolic sie z depresji bo ona wlasnie po to wraca aby uswiadomic nam ze nie jest tak jak powinno byc! Ona niesie przeslanie i tylko kazdy Sam dla siebie moze je rozszyfrowac! Kiedy tak sie stanie depresja spelni swoje zadanie i nie bedzie nam potrzebna! Ja mysle ze znam przeslanie mojej depresji ale nie jestem jeszcze gotowa je przyjac! Musialabym przewrocic moje zycie ” do gory nogami” – boje sie wystartowac bo juz dawno stracilam wiare w siebie! Ale wiem tez ze depresja nie odpusci bedzie wracac i przypominac – hola nie jest tak jak powinno byc ! Albo zmusi mnie do zmian albo nie wytrzymam i sie poddam! Ps. Nie biore lekarstw( chociaz mam przepisane) – mozesz poruszyc ten temat – leki przeciwdepresyjne tak czy nie . Skutki uboczne silniejsze niz pozytywne dzialanie? W ciezkich chwilach patrze na opakowanie lekarstw ale nie moge sie przekazac ! Malgosia

  3. Przekaz depresji? A co z depresjami endogennymi? Znam dziewczynę, która zasnęła zdrowa, a obudziła się chora. Dosłownie tak. .. I nie miała żadnych złych przeżyć ani w dzieciństwie, ani w życiu dorosłym i terapeuci nie bardzo więc umieli jej pomóc. Na szczęście teraz jest lepiej.

  4. Jestem przekonana , ze ci ktorzy mysla iz depresja endogenna nie ma innej przyczyny niz brak rownowagi w chemi organizmu zwykle nie znaja calej historii danej osoby. Moze to byc depresja , w ktorej dopiero trzeba opowiedziec te historie. Moze istnieja inne przyczyny, ktore nie zostaly ujawnione- moga pochodzic z dziecinstwa, z utraty kogos bliskiego albo tkwic w jakims innym zawiklanym problemie!
    Ja zyje z nawracajaca depresja! Cierpie i chce wiedzec dlaczego cierpie! Chce zrozumiec swoje cierpienie aby poczuc sie chociaz troszke lepiej! W dzisiejszych czasach mimo daleko posunietej medycyny lekarze nie moga zajrzec w mozg i stwierdzic o Pani Kowalska Pani ma za malo hormonow szczescia i neuroprzekazniki nie funkcjonuja jak powinny ( sa oczywiscie inne choroby powodujace zmiany w psychice np . tarczyca, ale to musi zostac wykluczone) wiec zaserwojemy dawke antydepresantow! Uwazam , ze ta choroba jest bardziej zkomplikowana i same lekarstwa nie wystarcza! Gdyby tak bylo Twoja kolezanka nie czulaby sie lepiej tylko bylaby zdrowa! Mnie lekarz rowniez powiedzial musze brac leki ! Nie jestem przeciwna lekom , ale nie chce czuc sie bezradna! Nie chce sie tylko na nie zdac i do konca zyc z przeswiadczeniem ze nic nie moge zrobic! Jestem chora! Malgosia

  5. Dla mnie sama ta choroba jest jak nie z tego świata. Tyle oszustów, bandytów i ogółem – złych ludzi żyje sobie jak pączki w maśle tak gładko, a my cierpimy. Za co? Skoro mamy np. jakieś urazy, schowane krzywdy to dlaczego więc mamy jeszcze więcej cierpieć? Ja jestem tylko po ludzku przerażona bo ten ból jest nie do zniesienia. Nie wyobrażam sobie czegoś takiego przez co Ty, Małgosiu przechodzisz. Nawracająca depresja – to jest dla mnie zbyt dużo. Czuję się bezsilna i słaba, ale nie potrafię nawet określić tego stanu w którym się znajduję.

  6. Uważasz że masz aż tak źle? Ja jestem twoją rówieśniczką, również choruję na depresję nawracającą. Jestem po 3 hospitalizacjach, 8 lat brałam psychotropy bo zachorowałam jako nastolatka. Jak czytam jak się skarżysz, to sorry, ale łapie mnie pusty śmiech. Ja nie mam chłopaka, nie mam wspierających rodziców, nie wyjeżdżam na wakacje i nie robię sobie sweet foci- myślę że twój problem polega na tym, że jesteś zapatrzona w siebie i jest ci tak wygodnie jak wszyscy wokół ciebie skaczą. A na blogu wypisujesz się raz w miesiącu, jak masz doła bo masz okres. To nie jest depresja, tylko jakaś niedojrzałość. Więc pomyśl że są też tacy jak ja, którzy naprawdę mają w życiu przesrane i nikt nie głaszcze ich po główce…

  7. Nie rozumiem Twojego ataku na mnie. Ani tego, że wyżywasz całą swoją frustrację na mnie. Po pierwsze totalnie mnie nie znasz! Nie wiesz kim jestem ani co musiałam przejść. Być może przeszłaś więcej, nigdzie nie napisałam, że mam najgorzej na świecie i na pewno nikt gorzej nie ma – nigdzie tak nie napisałam! Nigdzie się też nie skarżę, są forum i blogi zrzeszających chorych, więc po prostu dzielę się swoimi spostrzeżeniami. Jest prawo wypowiedzi, więc z niego korzystam. Jeśli chcesz się śmiać “pustym śmiechem” to bardzo proszę – może Ci pomoże. Nie wiem, po co piszesz, że nie wyjeżdżasz na wakacje i nie masz chłopaka – też nie mam i nie wyjeżdżam lecz nie skarżę się nikomu, nie narzekam i żyję. Nie masz pojęcia na czym polega mój problem. Nie masz pojęcia czy nade mną skaczą, czy mieszają mnie z błotem czy Bóg raczy wiedzieć co jeszcze i nie możesz wiedzieć czy jestem zapatrzona w siebie. Nie masz prawa mnie oceniać aż tak surowo ze swoimi wnioskami co spadły Ci z nieba czy skąd tam je wzięłaś. I nie mów mi o dojrzałości bo akurat to oskarżenie to już przegięcie totalne.

  8. Wybacz:) Moje niedopatrzenie:) Z tego jednak co wiem, to Paulina ma zdiagnozowaną depresję przez lekarza. Wątpię czy specjalista mógłby się tak pomylić. Dzieli się z nami okropnymi przeżyciami i dla wielu jest oparciem bo walczy i nie poddaje się. Daje przykład i za to czytam jej bloga. Pozdrawiam i jeszcze raz przepraszam:)

  9. Eh pamiętam siebie w takim stanie:( Ale najbardziej mnie przeraża to, że widzę podobieństwo do siebie. Może to dobrze, bo nie jestem oryginalny.

  10. “Zjawisko polegające na tym, że pewien gatunek poprzez hipertrofię pewnej zdolności staje się niedostosowany do wymogów stawianych mu przez środowisko, jest tragedią dotykającą nie tylko człowieka. Na przykład, uważa się, że dotyczyła ona również pewnego gatunku kopalnego jelenia, który wymarł z powodu wykształcenia nazbyt okazałego poroża. Mutacje genetyczne należy zatem uznać za ślepe, ponieważ zachodzą one bez żadnego celowego związku z wymogami, jakie stawia środowisko.
    W stanach depresyjnych umysł można przyrównać właśnie do takiego poroża, które swym fantastycznym splendorem przygniata do ziemi dźwigającego je na głowie osobnika”.

  11. czuję się beznadziejnie,czuję się źle. Czuje że wszystko jest bez kolorów i bez smaków. Nic nie ma przyszłości. Jest jedynie czarna dziura której nie da się załatać. Czuje się niepotrzebny nikomu. A gdy czlowiek czuje się nie potrzebny nikomu i nikomu mu na nim nie zależy zaczyna myśleć o jednym. By ze sobą skończyć. Bo po co żyć bez celu? Po co wgl żyć? Zeby wstać i mieć z dnia na codzień koszmarny dzień? Zeby poraz kolejny ktoś mi udowodnił że nie umie mi pomoc bo nie rozumie tego co czuje? ZDROWE OSOBY NIGDY NIE ZROZUMIEJĄ OSÓB CHORYCH PSYCHICZNIE! Musiałyby mieć wiele empatii lub po prostu samemu chorować żeby się przekonać że to nie jest jedynie dołek czy chandra.

  12. Dopiero zaczęłam czytać Twój blog, zaczynając od najnowszych postów. Mam nadzieję, że nie jest to zbyt bezpośrednie pytanie, ale: co ci dała terapia, leki? Po prostu zastanawiam się po co to wszystko, jeśli nie ma powrotu do dawnej sprawności, jeżeli strach nadal paraliżuje i odbiera nawet marzenia? Po paru miesiącach brania leków czułam się podobnie jak teraz, półtora roku później. Funkcjonująca, ale przetrawiona. Bez leków, terapii… czyli też bez stygmatu. Nie wiem, jednak, jak wrócić do normalnego życia. Po każdym epizodzie jest trudniej. Z lekami czy bez, widmo nieuchronnego nawrotu choroby w połączeniu z bliznami po poprzednich epizodach nie pozwalają żyć. Czy egzystencja, której szczytowymi momentami są ugotowane od czasu do czasu obiady lub zakupy zrobione przez internet może być wystarczająca?
    Takie tam nocne wynurzenia. Dzięki, że piszesz.

  13. Siema! Obejrzyj filmik z TEDx ‘Paradox of choice’, świetnie odpowiada na te pytania, które tu zadałaś :)

    Pogadaj z kimś i wzmocnij poczucie wartości. Poza tym zacznij ryzykować!

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s