Demon again in my brain…


devil-eye_422_29215

 

Cześć. Oczywiście miałam napisać w sobotę, ale nie zrobiłam tego. Mogę napisać jakąś wymówkę, tylko, że to bezsensu. Nie miałam ochoty na pisanie.

Jakiś dziwny demon zagnieździł się w mojej głowie. Przyjechałam do domu z powodu między innymi świąt, ale też dlatego, że Jacek wyjechał. Nie chciałam zostać sama we Wrocławiu. Przyjechałam więc do mamy. W piątek poszłam na klubu i było bardzo dobrze. Bałam się głośnej muzyki, pijanych ludzi, tłoku , właściwie to wszystkiego! Trochę nie potrzebnie. Bawiłam się świetnie z koleżanką, jej bratem. Było wielu znajomych, których nie widziałam od lat. Przyjemnie się rozmawiało. Tak na parkiecie kilka razy anonim złapał mnie za pośladki. Z drugiej strony to chyba był komplement? :-) Z czasem światła zaczęły mi przeszkadzać, muzyka, ludzie. Nie uszczęśliwiałam się na siłę i wyszłam. Coś dziwnego się ze mną dzieje. Jestem zmęczona mimo tego, że śpię ok. ośmiu godzin i staram się wstawać wcześnie. Biorę leki. W życiu wszystko jest w porządku…a jednak coś mnie męczy. Mam brutalne koszmary. Ogarnia mnie niewyobrażalny ból całego ciała. Poszłam więc na basen, ale następnego dnia czułam się jeszcze gorzej. Nie pływałam jak szalona, miałam  się zrelaksować w wodzie. Ale boję się wyjść z domu. Znów nie czuje się bezpiecznie. Jacek jest już ze mną… Mieszkam w bloku i obok w klatce mieszka pewna pani. Jest chora (psychicznie). Nie wiem dokładnie co to za choroba, ale jej stan jest poważny. Od kilku lat śpiewa stojąc w oknie. Wyzywa ludzi, którzy akurat przechodzą chodnikiem. Zauważyłam, że stała się bardzo agresywna. I stała się jedna rzecz… Kiedy szłam do sklepu z Muffy padłam ofiarą tej pani. Zaczęła mnie ostro wyzywać… nawet trudno to powtórzyć, było to bardzo wymyślne, ale zaczęła grozić mi śmiercią. Powiedziała, że wypatroszy mi psa, mnie również i obedrze mnie ze skóry. Stała obok sklepu i czekała na mnie. Wciąż czekała aż zrobię zakupy, aż wyjdę i co???? Nie zrobiła na szczęście nic, ale się boję. Pewnie zadajecie sobie pytanie co taka pani może mi zrobić? Nie wiem. Boję się. Znowu oglądam się przez ramię. Nie chcę ludzi… świata.

To dziwne coś w mojej głowie… nie wiem gdzie to jest… nie mogę tego zlokalizować, zrobić prześwietlenia i wyciąć jak guz. Drapię się i obgryzam paznokcie do krwi, do bólu. Drażni mnie wiele tematów, drażni mnie jedzenie, picie, książki, muzyka, światło jest najgorsze. Wolę świece.

A jakieś inne przemyślenia? Nie wiem czy kojarzycie tę osobę (Ania Bałoń). Była w programie Top Model. Jej historia jest taka, że w rok schudła dwadzieścia parę kilogramów i zrobiła się bardzo szczupła. Odniosła mniejsza lub większe sukcesy jako modelka, ale przytyła! Tragedia. Kilka kg, dosłownie kilka. Media zrobiły z tego aferę, przecież tak być nie może. Ja uważam, że zaczęła normalnie jeść i normalnie wygląda. Na koniec powiem, że w Dzień Dobry TVN prowadzący gorąco życzyli jej powrotu do formy. Ale ona jest w formie!!!! Szlak…

X Factor! Moja koleżanka Daria Zawiałow (przeprowadziłam z nią wywiad, który oczywiście możecie przeczytać klikając na zakładkę WYWIADY), wzięła udział w tym programie i dostała się do finałowej 40-stki. Daria śpiewa od dziecka i ma bardzo dobre warunki głosowe. Nie przeszła do magicznej 15-stki. Zaśpiewała źle? Nie wiem. Odcinek, który wypuszczono nie pokazuje prawie niczego. Nic co by było najważniejsze, aby móc ocenić Darii występ. Wiem od niej, że dostała owacje na stojąco od publiczności. Nie udało się. Daria nagrała wcześniej świetną płytę. Nie ujrzała ona światła dziennego, ponieważ była zbyt ambitna i w Polsce takie rzeczy się nie sprzedają. Daria się nie sprzeda ponieważ wie co chce śpiewać, jak wyglądać? Nie można jej uformować i przez to jest nudna? Jest świadoma siebie i to jest złe?

Chyba nie będę już dłużej o tym pisać, właściwie to o niczym już. Pomyślcie i chętnie przeczytam komentarze co sądzicie i co u was.

Mimo wszystko dużo uśmiechu i radości. Jak jest źle to uśmiecham się na siłę, później z przyzwyczajenia, a później bo chcę i człowiek z uśmiechem lepiej wygląda. :-)

P.

Advertisements

3 responses to “Demon again in my brain…

  1. Droga Paulinko! Jestes taka mloda a masz tyle odwagi, bo wiele odwagi potrzeba aby publicznie przyznac sie do naszej choroby-wielki podziw ! Depresja zyje wlasnym zyciem ! Czasami u mnie glownie wiosna ( pewnie po dlugiej zimie ) znowu wyruszam w ” nieznane” Przejscie przez lek , wewnetrzne napiecie( tak duze ze gdybym miala ogrod przekopalabym go w ciagu godziny) , strach przed ludzmi , zal i smutek zabiera mi wiele energi. Nauczylam sie ze nie ma zadnych skrotow, musze przez to przejsc! Ale wiem tez , ze kiedys te zle dni mina, ze pewnego dnia – wymeczona i wyczerpana stwierdze ze najgorsze minelo i z duma poklepie sie po ramieniu – Gosia znowu dalas rade! Oczywiscie do nastepnego razu , ale o tym staram sie wtedy nie myslec wtedy chce zyc! Zycze Tobie bardzo duzo sily , miliona wspierajacych slow i serdecznych usciskow na te gorsze dni i nigdy nie zapominaj – po kazdej burzy wschodzi slonce !!!!

    ” MNOSTWO LUDZI PROWADZI ZYCIE W CICHEJ ROZPACZY”
    Henry Thoreau (1817-1862)

  2. Hej. Co do tej pani, moja mama miała kiedyś podobną sytuacje. Kobieta ze schizofrenią coś sobie ubzdurała i też jej groziła. W jakiś sposób nawet śledziła mojego ojca. On poszedł do niej i tak ją opieprzył i nastraszył, że się w końcu odczepiła. Zawiadomili też policję.
    A co do naszych stanów… Gdyby nasze myśli i uczucia były czymś fizycznym, można byłoby je wyciąć, ale tak nie jest. Pojawiają się i zanikają. Jedynie możemy mówić sobie, że to tylko myśli czy emocje, kiedy ich nie karmimy naszą uwagą, a zajmiemy się czymś innym, one po jakimś czasie odejdą, to może być kilka minut, a bywa i kilka miesięcy.. Wiem, że w depresji to nie zawsze tak działa, ale możesz spróbować z tym nastawieniem.
    Ja miałem ostatnio dość ciężki wewnętrzny okres beznadziei i tak dalej, ale w ciągu jednego wieczoru i następnego dnia rano, pod wpływem słów jednej bardzo ważnej w moim życiu osoby, nagle tamte rzeczy po prostu przestały mieć znaczenie, nagle poczułem, że wszystko jest ok. Nie z jakiegoś konkretnego powodu, tylko po prostu, taki naturalny stan. Siła inspiracji tak właśnie działa.. Nagle wychodzę z błędnego koła, beznadziei, wrażenia, że jestem potępiony, skazany na porażkę jak bohater tragedii. Nagle okazuje się, że to były tylko myśli, które przeminęły, bo nie są realne, nie odnoszą się do rzeczywistości, tylko próbują ją opisać i nazwać w taki a nie inny sposób, pewnie dlatego, ze najwięcej doświadczeń w życiu mam z tą jego mroczną stroną i tyle złych inspiracji jak ziarna kiełkowały w mojej głowie. Usłyszałem takie zdanie: odcinając korzeń sprawiamy, że usychają gałęzie i liście. Tym korzeniem w moim przypadku są głupie wyobrażenia spowodowane słuchaniem głupich ludzi, w Twoim przypadku może jest to coś innego? Nie wiem, co sądzisz o moim podejściu. U mnie ono zawsze działa. Po pewnym czasie jednak nadchodzi czarny okres, potem znów wszystko jest super bez powodu. Ważne, żeby tą inspiracje, żeby było super utrzymywać, co sam staram się robić, choć nie zawsze to wychodzi, czego i Tobie życzę. Pozdro!

  3. PS. Widzę na Twoim blogu cytat z Sylvii Plath. Trochę się interesowałem jej osoba, przeczytałem nawet jej powieść. Tak ogólnie, moim zdaniem, jest ona jedną z tych osób o ogromnej wrażliwości i potencjale, której nikt nie pokazał, jak z tego wyjść. Może to choroba była tak silna, psychiatria zbyt słaba i błędna? Wiele takich przykładów, szczególnie wśród artystów, jednostek wybijających się ponad szary tłum. Doskonale rozumiem jej sytuację, chociaż może nie potrafię się aż tak realistycznie wczuć w nerwicę, chociaż wiele jej objawów sporadycznie mnie dotyczy. Wiele takich jednostek zmarnowało się poprzez to, że nie trafili na odpowiednie metody, wiedzę, inspirację, które pomogłyby im wyjść z błędnego koła wyobrazeń o sobie, chorobie, fatum, świecie itd.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s