IMG_1771

 

Hello! ;-)

Przedstawiam wam dziś mój prezent od Mikołaja. Janusz Leon Wiśniewski wraz z Irada Wownenko napisali piękną książkę Miłość oraz inne dysonanse. Mikołaj nie przyniósł mi jej w prawdzie pod choinkę, bowiem sama ją wybrałam, ale liczy się gest. Przecież to prezent. Jest to powieść o mężczyźnie i kobiecie. Spotykają się przez przypadek w Moskwie. Nic więcej nie napiszę żeby podsycić wasz apetyt na przeczytanie tej pozycji. Rosja i sama Moskwa nigdy nie kojarzyły mi się pozytywnie. Lenin, Putin, Katyń, Komunizm, Miedwiediew oraz ostatnio również Smoleńsk. Ta książka odmieniła moje myślenie. Pojawiają się w niej przepiękne opisy Moskwy, jej mieszkańców. Dużo miejsca autorzy poświęcają muzyce oraz kompozytorom z całego świata. Chyba nie do końca zdawałam sobie sprawę z tego, że muzyka może aż tak poruszyć człowieka. Czy zdarza wam się obudzić ze snu i koniecznie odszukać utwór, który was obudził? Albo nucicie jedną piosenkę przez cały dzień? Płakać przy muzyce?

A teraz trochę o chorobie. Nie wiem czy pisałam, że choruję również na zaburzenia lękowe oraz nerwicę. Ostatnio te dwie, a właściwie trzy rzeczy nasiliły się. Kulminacja moich emocji przebiegła w bardzo nie przyjemny sposób. Nerwica w moim przypadku objawia się obgryzaniem paznokci, drapaniem całego ciała, czasem używałam nawet grzebienia, aby przyszło ukojenie, wybuchałam gniewem, krzyczałam bez sensu, denerwowały mnie malutkie rzeczy, dużo płakałam, czasem nawet wyrywałam  sobie włosy. Pomyśleć, że to wszystko przez stres. Zaburzenia lękowe sprawiły, że bałam się  innych ludzi. Miałam wrażenie, że patrzą się na mnie, obgadują, śmieją się ze mnie. Nie wychodziłam z domu, wolałam leżeć w łóżku, wtedy nie było szans na konfrontację z innym człowiekiem. Na uczelni bałam się odzywać na forum grupy, a jeszcze rok wcześniej byłam chyba jedną z najaktywniejszych studentek na roku. Potem nagle wszystkiego się bałam. Taki strach opanowywał całe ciało, bolał mnie brzuch, czasem nawet zdarzyło mi się zwymiotować, płakałam, wszędzie musiałam chodzić z Jackiem, a czasem zatrzymywałam się i nie mogłam iść dalej. Kiedy kasjerka w sklepie pytała mnie o coś nie potrafiłam odpowiedzieć i jąkałam się. Pot oblewał mnie ze strachu. ALE TERAZ TEGO NIE MA! Nie mogę  napisać co było przyczyną, a może bardziej nie chcę. Są to przeżycia traumatyczne, które zostawiają po sobie mocny ślad na psychice. Im więcej było takich zdarzeń tym było ze mną gorzej. Zawsze uwielbiałam piec i gotować, a w pewnym momencie przestałam, ponieważ byłam przekonana, że nic mi się nie uda wyczarować. Ale od wczoraj, czyli po kilku miesiącach pracy nad sobą, udało się! Dziś zrobiłam pancakes. Pierwsze dwa mi się nie udały, ale nawet się tym nie przejęłam, ważne, że reszta wyszła! Osoby mające takie przypadłości muszą bardzo dużo pracować nad sobą. Czasem wielkim sukcesem jest spokojny spacer, czy zamówienie jedzenia bez stresu. Wiem, że to wszystko może wydawać się dziecinnie proste, ale proszę was o zrozumienie i wierzcie, że to jest krok milowy dla wielu osób. Jaka jest moja recepta na to wszystko? Nie wiem. Biorę leki, regularnie widzę się z psychiatrą, a jutro idę zapisać się na kolejną psychoterapię. Próbowałam już grupowej, ale okazała się być ona pomyłką, dlatego teraz chcę spróbować indywidualnej. Co dalej? Oglądam dużo filmów, czytam książki, wychodzę na spacer z Muffy, dzięki niej czuję się bezpieczna, całą uwagę skupiam na psie, nie na sobie. Wiele lęków pomógł mi przezwyciężyć Jacek. Ważne jest wsparcie chłopaka/dziewczyny/brata/siostry/mamy/taty czy przyjaciela. Powtarzałam sobie, że wszystko będzie dobrze. Pomocny jest również sport. Nie trzeba się mordować, ale tylko troszkę poruszać. Zapomniałabym, że góry też zrobiły swoje. Musiałam wejść na szczyt, nic nie było ważne. Moje problemy w porównaniu ze stromym szlakiem były niczym! :-) Polecam!

Rozpisałam się, ale musiała podzielić się z wami moimi doświadczeniami. Mam nadzieję, że trochę wam pomogłam.

A na koniec zdjęcie kawy, którą pięknie przygotowała dla mnie moja dobra koleżanka Justyna (w kawiarni w Opolu).

Dużo miłości, siły i zdrowia. ;-)

P.

IMG_1479

Advertisements

4 responses to “

  1. Uwielbiam Wiśniewskiego !!! Mam praktycznie wszystkie jego książki, a powieści na pewno (brakuje chyba tylko z dwóch czy trzech zbiorów felietonów), gdybyś miała ochotę na więcej, daj znać ;) !
    Poza tym jejj… miło zobaczyć to zdjęcie. Nie chce mi się wierzyć, że to prawie 2 lata temu było.
    buziaki ;*

    p.s Kofeina czeka !

  2. JA TEZ CHCE TAKA KAWKE!
    ZA KAZDYM RAZEM GDY WIDZE TWOJ NOWY WPIS, BOJE SIE , CZUJE WEWNETRZNY NIEPOKOJ PRZED PRZECZYTANIEM GO,NIE WIEM CZEGO SIE SPODZIEWAC, GDY JEST SMUTNY, TO I JA SIE SMUCE I MARTWIE, GDY JEST POZYTYWNY ODDYCHAM Z ULGA I JESTEM SZCZESLIWA!
    ZAWSZE TRZYMAM KCIUKI!
    I NAWET TEN NAJMNIEJSZY KROCZEK ( POZYTYWNY ) MNIE CIESZY!
    PAULINKA! OBY TAK DALEJ! POZYTYWNIE!

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s