Samobójstwo


samobojcy

Śmierć.

Dwa razy w życiu chciałam popełnić samobójstwo.

Chciałam się zabić, bo… bo ból był nie do zniesienia.

Chciałam się poddać.

Umrzeć, odejść i zaznać spokoju.

Nie chciałam już cierpieć.

Nie zrobiłam tego, bo jednak zobaczyłam światełko w tunelu.

Ci, którzy tego światełka nie zobaczyli nie żyją.

Czy to tchórzostwo? Bo łatwo jest się zabić, a tak trudno żyć. Popełniając samobójstwo krzywdzimy bliskich. Ale z drugiej strony bliscy chyba też krzywdzą usilnie trzymając osobę przy życiu. Obejrzałam kilka dni temu dokument na ten temat. Brat autora popełnił samobójstwo, gdy ten był jeszcze dzieciakiem. Znalazł brata w domu z rozwaloną od strzału głową. To zdarzenie miało wpływ na całe jego życie. Ma teraz ponad pięćdziesiąt lat i nadal nie potrafi się z tym pogodzić. Uważa, że to było egoistyczne. Reżyser i kamerzysta jeżdżą z karetką na miejsca popełnionych samobójstw. Najważniejsze pytanie jakie stawia świadkowi lub świadkom, to: Jak to zdarzenie na Ciebie wpłynęło? Jak teraz się czujesz?

Rozmawiałam z moją siostrą na ten temat. Ona uważa, że zawsze jest wyjście z danej sytuacji. Nie wolno się poddać. Ona ma syna i w życiu by sobie nie wybaczyła gdyby on się zabił. Rodzic najbardziej przeżywa śmierć swojego dziecka. Myśli, że coś przeoczył, że mógł coś zrobić.

A co ja myślę? Byłam na tej krawędzi…

Ale teraz do Was piszę. Żyję.

Może faktycznie nie warto się poddawać?

Może…

P.

http://www.youtube.com/watch?v=g4UDeQTjMYk

About these ads

7 responses to “Samobójstwo

  1. Nie może tylko napewno nie warto się poddawać! Człowiek jest stworzony do walki, a najwazniejszą jego walką jest walka wlaśnie z samym sobą… Ja uwielbiam walczyć z samym sobą, poddawać się próbą (najcięższe są próby czasu), oraz sprawdzać grajice swojej wytrzymałości psychicznej i fizycznej. Walcz and never back down ;)

  2. Absolutnie nie warto się poddawać:-).Po za tym to jest zaburzenie,co by nie powiedzieć nie jest to normalny stan,po prostu trzeba z tym walczyć,leczyć się i chodzić na psychoterapie,ale najważniejsze by przebywać między ludźmi,jak jest okazja to trzeba iść w towarzystwo,nawet na siłę;).Tak więc Czołem!

  3. na 100% warto zyc!
    a dla czego!?
    a chocby dlatego zeby ratowac male kotki z opresji!
    to wlasnie zrobilas wczoraj w nocy!
    warto zyc!
    bo zawsze jest ten promyczek nadziei, bo zawsze jest chocby 1 osoba, lub zwierzak dla ktorego warto!
    kama

  4. Smierc, mysli o niej to nie my to nasza choroba!!! W bardzo zle dni kiedy dusza moja placze i boli. Kiedy rozrywa mnie w srodku na strzepy, miata mna na wszystkie strony , pali- czarna rozpacz przychodza te mysli! Glowa „mowi” juz nie mozesz , nie dasz rady, nie wytrzymasz! I wtedy smierc wydaje sie jedynym rozwiazaniem! Tylko serce sie jeszcze broni ! Bo tak naprawde ono wie ze nie chce odchodzic , chce zyc dla dziecka , dla najblizszych, nawet ma swoje marzenia tylko nie chce czuc tego bolu, tej pustki, tego wewnetrznego ciezaru! Potwierdza sie to w ” lepsze dni” ! W te lepsze dni gdy depresja jest gdzies dalej za moimi plecami zastanawiam sie jak to jest mozliwe, jakie figle plata mi moj mozg, ze czasami nic go nie cieszy, sklania sie ku rozpaczy, pustce a nawet smierci, a czasami widzi piekno zwyklych kwiatow polnych, powiew wiatru nad rzeka, wieczorny ,ptasi koncert( mieszkam bardzo blisko natury) – widzi i czuje i jest zadowolony! A CO NAJWAZNIEJSZE CZUJE WIELKA ULGE , ZE ZAUFAL SERCU, ZE NIE ZAWIODL, ZE SIE NIE PODDAL, ZE JEGO ROZWAGA ZNOWU ZWYCIEZYLA NAD CZARNYMI MYSLAMI O SMIERCI….az do nastepnej depresyjnej fazy….

    ….smierc jest nieodwracalnym w skutkach rozwiazaniem najczesciej przemijajacego problemu…..
    Malgosia

  5. Również byłam na krawędzi.. prawie się utopiłam. Uratowałam się. Dlaczego? Wystraszyłam się bólu.Tego momentu, gdy woda zmasakruje moje organy. Czy myślałam o bliskich? Choroba podpowiadała,że oni tego chcą. Chcą spokoju ode mnie. Czasem sobie myślę,że mogłabym oddać swoje narządy ludziom, którzy chcą żyć, mają problemy jednak takie typowe, nie egzystencjalne ( nie jak ja, która sinusoidalnie traci i zyskuje sens). Wiem,że jak to zrobię moja najmłodsza siostra może mieć niezły uraz do końca życia. Już ma koszmary, w których tata umiera,siostry ją pocieszają, mama załamana.. Mnie w tym śnie nie ma. Zastanowiłam się dlaczego? Scenariusz jaki mi przyszedł do głowy nie był dobry. Muszę cierpieć, szukać sensu, dobrych dni. Walczyć. Siostra w czasie świąt mówi do mnie- nie wiem jak ja wytrzymam, gdy nasza suczka zdechnie, ”Zobacz, ona mnie już nie kocha, chyba jest chora, smutna jakaś i się do mnie nie uśmiecha, A jak się nie uśmiecha to mnie nie kocha” Ja ją kocham, Szukam więc uśmiechu

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Twitter picture

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s